czwartek, 8 października 2015

Lokówka z Biedronki - warto? Mój sposób na trwałe fale/loki

Cześć!

Czy to będzie duży spojler jeśli od razu powiem że tak, warto? ;) Zapewne powinnam Was trzymać w napięciu, regularnie wprowadzać ziarno niepewności by na końcu posta wydać ostateczny werdykt. Mam nadzieję, że mimo to zostaniecie ;)
Nie podlega wątpliwości fakt, że gdy pojawiła się gazetka Biedronki z lokówką za 30 zł zrobił się wokół niej duży szum. Ja również uległam, za taką kwotę żal nie spróbować :) Zwłaszcza, że już dawno planowałam zakup grubej lokówki, dzięki której będę mogła wyczarować hollywoodzkie fale.

po kliknięciu na zdjęcie z pudełka spokojnie można odczytać wszystkie dane techniczne

Jedyne, co mogę jej zarzucić to wykonanie, które solidnie nie wygląda, jednak przypominam że mamy tu do czynienia ze sprzętem za 30 zł. Kabel jest obrotowy, ale nie chodzi płynnie, zdarza mu się zaciąć i wtedy się plącze.
Lokówka bardzo mocno się nagrzewa, dlatego ja zawsze tarczę mam przekręconą mniej więcej do połowy. A robi to bardzo szybko, tak samo jak szybko stygnie. Naprawdę byłam miło zaskoczona, zwłaszcza w sytuacjach gdy moja mama na 10 minut przed wyjściem krzyczała "Julka zrób mi loki" ;) 
Kwestią sporną jest klips. Zauważyłam, że większość osób woli wersję stożkową, a dla mnie klips bywa pomocny w przytrzymywaniu włosów. Potrafi zrobić ślad, ale tylko wtedy gdy mocniej go przycisnę.
Nie zauważyłam zniszczenia włosów w czasie jej używania, chociaż muszę zaznaczyć że kręcę okazjonalnie.


Trochę czasu minęło zanim rozgryzłam sposób na fajne fale. Początkowo wychodziły mi rulony skręcone w jedną stronę, dobrze to nie wyglądało ;)
Obecnie przed kręceniem staram się zafundować włosom odżywczą, wygładzającą maskę. Zawsze zabezpieczam je serum i suszę suszarką na prosto. Łatwiej jest mi je wtedy ogarnąć niż wtedy, gdy miałabym je zostawić do samodzielnego wyschnięcia. Tutaj jedno z pierwszych użyć, jak widać jeszcze nie do końca udane:



Możecie je jeszcze zobaczyć TUTAJ. Pierwszy występ lokówki na blogu jest także TU :)
Dopiero gdy zobaczyłam jednostronne rulony na zdjęciu oświeciło mnie, że może by tak kręcić warstwowo? ;) Właśnie od tamtej pory tak robię. 
Przerzucam włosy do przodu i każdą stronę dzielę na warstwę dolną i górną, tę drugą spinam klamrą. Kręcę pasmo po paśmie mniej więcej od 1/4 długości do jego końca. Trzymając lokówkę poziomo każde kolejne zawijam w drugą stronę, by fale wychodziły naturalnie. Po zdjęciu włosów z lokówki trzymam je w dłoni zwinięte dopóki nie ostygnie. W takiej pozycji też spryskuję lakierem i dopiero wtedy luźno puszczam. W ten sposób zapewniam im trwałość :) Zawsze kwestią sporną było dla mnie ich rozczesywanie. No bo jak to tak, czesać loki?! ;) I tak, takie z lokówki koniecznie! Zawsze na koniec rozczesuję je grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami. Same palce nie wystarczą ;) Końcowy efekt prezentuje się następująco:


Na włosach przyjaciółki (musiałam błysnąć lampą, inaczej aparat sobie nie radził):


Musicie mi wierzyć na słowo, że zdjęcie nie oddaje w 100% charakteru fryzury. Taki urok czarnych włosów, że piekielnie trudno je sfotografować ;) W rzeczywistości sama zazdrościłam Oli że u niej tak fajnie wyszło! Zwłaszcza drugiego dnia, gdy loki się rozluźniły.

I mojej mamy, te 10 minut przed wyjściem o których wspominałam ;) stąd zdjęcie też w biegu:



Jestem ciekawa, która wersja przypadła Wam do gustu najbardziej :) A jak Wasze przygody z lokówką? Lubicie? Jaką wersję najbardziej? Jakie są Wasze sposoby na trwałe loki? Chętnie poczytam w komentarzach o Waszych doświadczeniach! :)

10 komentarzy:

  1. Piękne loki. Ja akurat nigdy lokówki nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście pozytywne zaskoczenie :)
    Wszystkie włosy pięknie pofalowane

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne loki !
    Ja właśnie chcę kupić grubą lokówkę mojej mamie na urodziny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialnie wyszło:) Lubię takie grube loki.

    OdpowiedzUsuń
  5. już wiadomo po kim odziedziczyłaś takie gęste włoski :) co prawda ja nie używam tego typu akcesoriów do włosów, ale efekt jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepieknie wyszlo i ciezko zdecydowac u ktorej z Was najladniej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja kocham loki, ale właśnie dlatego, że je kocham, to kręcę często. Za często. Zainwestowałam w lokówkę Remington z systemem hydrocare i serio polecam ją, jeżeli ktoś robi loki częściej niż na jakieś specjalne okazje. Nie ma szans, żeby nie spalić włosów lokowką, która się bardzo nagrzewa.
    PS. I pamiętajcie o termoochronie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Loki wyszły naprawdę piękne ale z doświadczenia wiem że te tańsze lokówki bardzo niszczą włosy co widać dopiero później. Obecnie staram się o pożyczkę i planuję zakup automatycznej lokówki, która jest znacznie bardziej bezpieczna dla włosów :)

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...