sobota, 26 września 2015

Decydujące cięcie? Wrażenia po wizycie u fryzjera

Cześć!

Jestem już dwa tygodnie po wizycie u fryzjera, na którą szłam z drżącym sercem (naprawdę, nie wiem dlaczego chwycił mnie taki stres ;)). Czekałam z wpisem tyle czasu, aby móc z nimi trochę pożyć, poznać i wyrobić sobie zdanie. Ostatnie podcinanie końcówek nie wyszło im na dobre. Plan był taki, że systematycznie będę je podcinać na prosto aby zrównać wszystkie warstwy, niestety jak się okazało takie podcinanie niezbyt im pasuje. To i fakt, że końcówki były podniszczone spowodowało, że zaczęły układać się tragicznie. Puszyły się do tego stopnia, że cały czas nosiłam je związane. Denerwowało mnie to, bo moja już ponad roczna walka o jakiś ludzki kształt bez miliona warstw wcale nie szła po dobrej drodze. Postanowiłam więc oddać je w ręce specjalisty z priorytetem kształtu, a nie jak najmniejszej straty długości. I co z tego wyszło?


Po lewej widzicie zdjęcie przed fryzjerem. Puszek puszek, on psuje cały efekt bo wbrew pozorom włosy były bardzo miłe w dotyku i nie wyglądały na zniszczone. Po prawej 2 tygodnie po ścinaniu, lekko przemęczone po dniu w szkole, ale jeszcze dają radę :) Właściwie dużej różnicy nie widać, ale uwierzcie - jest ogromna.

Cudowne jest to, że trafiłam na fryzjera który naprawdę szanował moje zdanie na temat obcinanej długości. Zaznaczyłam, że mimo wszystko nie chcę tracić ich dużo, ale ważniejsze jest dla mnie nadanie im dobrego kształtu. Pan się bardzo starał i obcinał jak najmniej się dało. Nie jestem w stanie powiedzieć ile konkretnie poleciało, ale wiecie co Wam powiem? W moim odczuciu za mało! Tak hahaha, weź tu zrozum kobietę ;p wystrzępione końcówki to jedyne, co kompletnie mi się nie podoba i chętnie ciachnęłabym je jeszcze z 2 cm. 

Jeśli chodzi o resztę to cały efekt psuje dużo mocniejszy skręt moich włosów. Jeśli są krótsze to naturalnie mocniej się kręcą, a mi kompletnie nie do twarzy w takich lokach. Także walka o przyrost trwa, aby z obecnych korkociągów z powrotem zrobiły się fale :) Obecnie radzę się albo koczkiem albo obrotową suszarką BaByliss, którą prezentowałam Wam w TYM poście. Efekt barana trochę utrudnia wydanie mi ostatecznej opinii, ale sądzę, że cięcie jest na mocną czwórkę. Podejrzewam, że wraz z ich wzrostem moja ocena ulegnie zmianie ;) Jak to się mówi pożyjemy - zobaczymy. Cieszę się jednak, że w końcu poszłam do porządnego fryzjera. Od tej wizyty mogę powiedzieć, że moje włosy są ścięte równo :) w końcu!


12 komentarzy:

  1. Teraz prezentują się pięknie. Nie wiem jak mogą loki nie pasować ;) Ja jestem na twarzy okrągła jak arbuz i loki powinny być ostatnim, co przy niej pasuje ;)
    Moim zdaniem nie powinnaś hamować natury - widać, że potencjał do skrętu mają nieziemski i godny pozazdroszczenia.
    Zastanów się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę znalezienia fryzjera, który słucha swojej klientki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi się te twoje kręciołki niesamowicie podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Heh, też rozmyślam o lekkim podcięciu, bo trochę mi się dół strączkuję, ale nie wiem czy nie zaczekać z tym do wiosny. Czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam te Twoje korkociagi uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz jest o wiele lepiej. Gołym okiem zauważyłam różnicę! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście - na zdjęciach różnicy w długości nie ma żadnej, ale widać poprawę w ich wizualnej kondycji. Mnie też przydałoby się jakieś cięcie, ale zaplanowałam je na początek listopada dopiero, muszę jakoś wytrwać :D

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...