wtorek, 30 czerwca 2015

Niedziela dla włosów (11) - bogata pielęgnacja i lokówka

Cześć!

i czołem! Nawet nie wiecie jak się cieszę, że mamy już wakacje! Zresztą, kto by się nie cieszył... :p Mam ambitne plany na te dwa miesiące, ciekawe jak to wyjdzie w praktyce. Chciałabym w końcu zająć się włosami, bo nie ukrywam, że ostatnio baaardzo słabo mi to wychodzi. Zdecydowanie odbiło się na to na ich kondycji. Oprócz tego mam nadzieję, że w końcu uda mi się trafić do fryzjera (ciągły brak czasu... ;)) i nadać im lepszy kształt. Myślałam, że dam radę wytrwać przy zrównywaniu warstw, jednak włosów na dole jest za dużo i nie układają się dobrze. Pewnie będę chciała zaakcentować cięcie w U lub V, pożyjemy zobaczymy.

A dzisiejsza ndw będzie z innym finiszem niż zazwyczaj. W niedzielę czekały mnie dwie imprezy, więc postanowiłam zakręcić włosy żeby lepiej się prezentowały i jakoś przetrwały ten dzień (i noc) ;)

Postawiłam na ich dociążenie, więc cała pielęgnacja była dość złożona. Zaczęłam od nałożenia oleju kokosowego na +/- 4h. Na takie włosy dołożyłam maskę Bamboo&Oils i całość włożyłam pod turban na pół h. Po tym czasie zmyłam wszystko Alterrą wykonując przy okazji peeling cukrowy. Po spłukaniu nałożyłam Kallosa Blueberry z dodatkiem skrobi. Kompletnie o niej zapomniałam, a kiedyś fajnie wygładzała moje włosy. Maskę trzymałam kilka minut, na koniec poszła płukanka octowa, a po odsączeniu wody zaaplikowałam jeszcze Rzepę i olejek Isany na końcówki. Jak widzicie całkiem sporo udało mi się zrobić, przynajmniej w porównaniu z minimalizmem jaki ostatnio u mnie królował. Fakt faktem wszystko było na spontanie, na zasadzie "a może zrobię jeszcze to, i to, i to" :p
Tak zakończyła się część pielęgnacyjna, czas na stylizację. Gdy włosy lekko podeschły wysuszyłam je za pomocą sprzętu BaByliss, który ostatnio pokazywałam Wam na Instagramie, zrobiłam zdjęcie i tak zakończyła się sobota.

piątek, 5 czerwca 2015

Recepty Babci Agafii, drożdżowa maska do włosów stymulująca wzrost - recenzja

Cześć!

Nie mam pojęcia kiedy zleciały mi ostatnie miesiące. Ciągle coś, szkoła, praca, perkusja... i tak w kółko. Po pewnym czasie czułam się mega zmięta psychicznie, ale kilka dni resetu pozwoliło mi dojść do siebie i na szczęście całkiem się przyzwyczaiłam do intensywnego trybu życia :) Nie mogę się już doczekać wakacji i mam nadzieję, że dam radę zorganizować czas tak, by dobrze go wykorzystać. Ostatnie krótkie wakacje, yeah!
Dzisiaj zapraszam na recenzję na pewno dobrze Wam znanej maski drożdżowej Babci Agafii :) dobiła dna już z miesiąc temu, więc najwyższy czas by i ona znalazła miejsce na blogu!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...