wtorek, 19 maja 2015

Planeta Organica, czarna maska marokańska przeciw wypadaniu włosów - recenzja

Cześć!

Czy Wam też Bloglovin nie wyświetla niektórych wpisów? Denerwuje mnie to, że nie wyświetlają mi się nowe posty na niektórych blogach. Mam nadzieję, że to przejściowe.

Ostatnio nieustannie denkuję włosowe produkty, mój arsenał kosmetyczny ciągle się zmniejsza, więc szykuje się sporo recenzji. Mam nadzieję, że ze wszystkim się wyrobię! Niedługo także będę musiała zaopatrzyć się w nowe maski, bo już prawie nie mam co nakładać na głowę ;) Pewnie w końcu nadejdzie pora na Kallosy. Tymczasem zapraszam Was na recenzję marokańskiej maski Planeta Organica. Nie ukrywam, że miałam z nią dość spory problem, ale ostatecznie zorientowałam się o co chodzi i mogę napisać o niej kilka słów.


Planeta Organica, czarna gęsta marokańska maska do włosów, przeciw wypadaniu włosów

Organiczny olej Arganowy oraz olej Neroli. 16 aminokwasów cennych dla pięknych i zdrowych włosów. Ochrona przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.
Czarna maska do włosów stworzona na bazie wartościowego organicznego oleju Arganowego, jednego z najrzadszych oraz najdroższych olejów na świecie. Olej Arganowy zawiera witaminę E i F, intensywnie odżywia i pielęgnuje osłabione włosy. Neroll przywraca włosom elastyczność i nadaje im niepowtarzalny aromat. Olej szlachetnego Lauru to naturalna ochrona przed szkodliwym oddziaływaniem środowiska i źródło witamin dla skóry głowy oraz włosów. Laur wzmacnia cebulki włosowe i hamuje ich wypadanie. Czarna Oliwka zawiera 16 podstawowych aminokwasów, które są niezbędne dla włosów i skóry. Olej Oliwki odżywia włosy, w mgnieniu oka je nawilża i dodaje im miękkości.

Cena: ok. 30zł/300ml

Skład:

Aqua with infusions of Organic Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Organic Citrus Aurantium Amara Flower Oil (olej neroli), Laurus Nobilis Leaf Extract (ekstrakt/olej? laurowy), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (olejek eukaliptusowy), Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil (olejek lawendowy), Origanum Vulgaris Extract (ekstrakt z oregano); Cetearyl Alcohol (emolient), Glyceryl Srearate (emolient, emulgator), Behentrimonium Chloride (antystatyk), Cetyl Ether, Isopopyl Palmitate (emolient), Cyclopentasiloxane, Dimethiconol (silikony lekkie), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk), Parfum (zapach), Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Opakowanie, konsystencja, zapach:

Maska zapakowana jest w duży, plastikowy słoik. Nie wiem skąd się wzięła nazwa "czarna", bo czarna to ona nie jest. To urocza, zgniła zieleń!


Na szczęście nie pachnie tak strasznie jak wygląda. Zapach to wielki plus tej maski, trudno mi go opisać, elegancki, chociaż trochę kadzidlany. Odkręcając wieczko po raz pierwszy spodziewałam się kompletnie czegoś innego :) Konsystencja jak widać gęsta, bardzo przyjemna w użytkowaniu. Wydajność określiłabym na bardzo dobrą, nie trzeba było wiele, by pokryć całe włosy. Najwięcej ubyło, gdy używałam na skalp przez cały miesiąc.

Działanie:

Zacznę od skóry głowy. Jeśli pamiętacie, postanowiłam maskę mieszać z naftą kosmetyczną, która dawała wspaniały efekt ale bardzo trudno się zmywała. Maska miała to ułatwić i rzeczywiście robiła to, wystarczyło raz użyć szamponu by wszystko spłynęło. Po takiej miesięcznej kuracji byłam średnio zadowolona, przyrost wyniósł 2,5 cm a nietrudno mi dobić do 3. Nie odnotowałam także wpływu na wypadanie włosów czy zwiększoną ilość babyhair.
Jeśli chodzi o długość to miałam niezły problem żeby rozgryźć o co chodzi. Raz maska działała cudownie, a innym razem włosy tworzyły jedno wielkie siano. Przez to, że nie wiedziałam jak się zachowa nie spieszyło mi się do nakładania jej na głowę ;) Szybko jednak udało mi się dotrzeć do źródła problemu. Otóż na podciętych włosach, ze zdrowymi końcami maska działała świetnie. Włosy były przede wszystkim gładziutkie, bardzo błyszczące, dobrze nawilżone i odżywione. Dociążone, ale niepozbawione objętości. Nie puszyły się, ogólnie fajnie je ogarniała i nawet dwa dni po myciu prezentowały się naprawdę bardzo dobrze. Jednak w przypadku, gdy włosów nie podcinałam kilka miesięcy, końce były podsuszone i niektóre rozdwojone maska nie dawała rady i na głowie panował wieelki puch. Najlepiej używało mi się jej zaraz po podcięciu jako świetne odżywienie dla nowych końców :) Nie wiem czy wrócę do niej ponownie, działała fajnie ale byłam dość ograniczona jeśli chodzi o jej używanie. Wolałabym przetestować inne maski z tej serii.


A Wy miałyście czarną maskę lub inną z tej serii Planeta Organica? Jak wrażenia?


8 komentarzy:

  1. Ooo, Ty zawsze trafiasz z produktami nad którymi się zastanawiam, albo jestem w trakcie używania. Faktycznie kolorek ciekawy, a co do działania które opisałaś to teraz się zastanawiam nad jej kupnem. Chociaż, może najpierw pierwszeństwo dla tych z niższą ceną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obecnie stawiam na Kallosy :D

      Usuń
  2. Miałam czarną i to jedyna, którą uwielbiam :)
    Ajurwedyjska lekko mnie puszyła, toskańska matowiła, chcę tajską :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam tej maski i trochę cena zniechęca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zastanawiam się nad jej kupnem,bo ajurwedyjska świetnie się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tej serii nie mialam tylko czarnej ;) Ta najslabiej u mnie wypadla, mocno puszyla, ale za to kochalam jej zapach :) Zazdroszcze takiego miesiecznego przyrostu :)!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze żadnej maski tej marki, ale chyba się skuszę. Próbuję wyobrazić sobie jej zapach i jakoś nie mogę... Kwiatowy... kadzidlany... orientalny? Przywołujący na myśl tygrysy, Daenerys Targaryen i Westeros xD?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem kiepska w opisywaniu zapachów, nie umiem tworzyć wymyślnych metafor, więc chyba niewiele więcej pomogę XD

      Usuń

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...