środa, 15 października 2014

Kallos Algae - recenzja

Cześć!

Wiecie, że od ok. 2 miesięcy słowa kluczowe, które najczęściej odsyłają do mojego bloga to 'kallos algae'? Oryginalna nazwa króluje na pierwszym miejscu, a zaraz pod nią wszelkie różne modyfikacje typu 'kallos algea' 'kallos algi' itp. ;) Nie ma się co dziwić, w końcu razem z bananową to nowość :) Zakupem chwaliłam się TUTAJ, a dzisiaj nie trzymam Was już w niepewności i zapraszam na recenzję!



Nawilżająca maska do włosów Kallos Alga z ekstraktem lgi i oleju oleju oliwkowego 
(pisownia oryginalna ;))

Maska z aktywnym składnikiem - ekstrakt z alg, który przenika do włosa nawilżając, odżywiając i odbudowując zniszczone, martwe włosy. Zawartość oliwy nadaje włosom jedwabisty połysk.

Cena: ok. 10 zł/1000ml


Skład:


Aqua, Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (konserwant, emulgator, antystatyk), Olea Europaea Oil (oliwa z oliwek), Parfum (zapach), Citric Acid (kwas cytrynowy, regulator pH), Cyclopentasiloxane (silikon lotny), Dimethiconol (silikon zmywalny łagodnym szamponem), Propylene Glycol (glikol propylenowy, humektant), Fucus Vesiculosus Extract (wyciąg z morszczyna pęcherzykowatego), Laminaria Digitata Extract (wyciąg z alg Laminaria), Spirulina Maxima Extract (spirulina), Porphyra Umbilicalis Extract (wyciąg z alg Porphyra Umbilicalis), Ascophyllum Nodosum Extract (wyciąg z alg Ascophyllum Nodosum), Benzyl Alcohol (konserwant, zapach), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant)

Oliwa z oliwek znajduje się na 4 miejscu, natomiast tytułowe algi niestety już za zapachem. Szkoda, mam nadzieję że ich ilość i dzikie nazwy ;)) mają chociaż wpływ na działanie. 


Opakowanie, konsystencja, zapach:


Duży, wygodny, typowy kallosowy słoik nie sprawia problemów. Konsystencja jest gęsta, przyjemna w użyciu i bardzo wydajna. Niewiele trzeba by dokładnie rozprowadzić na włosach co przy tej wielkości powoduje, że maska wystarczy nam na dłuuugo długo. Mydlany, odrobinę ciężki zapach nie każdemu może przypaść do gustu, mi jednak się spodobał.


Działanie:

Tak naprawdę mogliście je już na blogu zobaczyć, o tutaj ;)
Maski używałam na kilkanaście minut bez czepka i na pół h pod turbanem. Oczywiście polecam drugą wersję :) Obawiałam się puchu przez oliwę z oliwek, która lubi wyczyniać takie rzeczy na mojej głowie. Jednak od początku - włosy pięknie błyszczą. Są gładkie, jednak nie jest to wygładzenie typowe dla mojego ukochanego Kallosa Color. Skręt jest drobny, tzn. spiralki i ruloniki :) zdefiniowany, jednak czasem brakowało mu "sklejenia" co troszkę psuło efekt. Powód tego był bardzo prosty - za małe obciążenie. Jeśli jednak myślicie, że recenzja tutaj się zakończy mylicie się ;) Co jest typowe dla moich włosów w takiej sytuacji? Zapewne już wiecie - brak pewności w ciężkich sytuacjach typu ruch, niesprzyjająca pogoda, co skutkuje oczywiście puchem, a jeśli nic takiego nie będzie miało miejsca to puch i tak na drugi dzień ;) I tutaj bardzo miłe zaskoczenie, ponieważ żaden efekt uboczny nie nastąpił! Gdy przy którymś użyciu zauważyłam, że drugiego dnia włosy prezentują się naprawdę dobrze zdziwiłam się, ale maska przeszła samą siebie gdy podczas bardzo chamskiej mżawki ;) trzymała fryzurę w ryzach! Ogromny plus za to. Dla mnie jest to świetny produkt dodający objętości, natomiast niekoniecznie lubię swoje włosy w takiej wersji więc własnego opakowania raczej nie nabędę. Wam polecam spróbować!

Maskę używałam również z dosypywaną spiruliną, która wzmocniła efekt blasku i gładkości, natomiast dociążenie było tylko troszkę lepsze - wciąż za małe, by się zakochać w jej działaniu.


Macie ochotę przetestować nowego Kallosa? A może czaicie się na wersję bananową? :) Jeśli używałyście, dajcie znać jak się spisał!

28 komentarzy:

  1. nie miałam jeszcze żadnego z kallosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ochotę na nią i jeszcze na tą bananową ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie czy działanie obu masek się różni, bo skład do zapachu mają taki sam :)

      Usuń
  3. Najchętniej wypróbowałabym wszystkie wersje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pisałam całkiem niedawno o tej masce na blogu :)
    Lubię ją jednakże czegoś mi w niej brakuje, średnio dociąża moim zdaniem no i zapach mi nie podchodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety dociążenia najlepszego nie ma ;)

      Usuń
  5. mam tą bananową i także sprawdza się bardzo dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam bananowa wersje, ogolnie nie jest zla :) Tej jeszcze nie mialam, moze kiedys sie skusze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do bananowej jakoś mnie nie ciągnie :p

      Usuń
  7. ja kupiłam wersję różową, ciekawe jak u mnie się spisze... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ochotę na bananka i kiedyś będzie mój, uszczuplę tylko duże zapasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja chcę przetestować bananową, jeszcze dwa tygodnie używania keratynowego kallosa i poluję na banana! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Posiadam tę wersję i jest genialna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że u Ciebie również się sprawdziła ;)

      Usuń
  11. Żałuję teraz, że nie wzięłam właśnie jej, kiedy nieplanowanie miałam ostatnio okazję być w Hebe, bo moje włosy wyglądają bardzo dobrze po oliwie z oliwek i dolewam jej do masek na własną rękę. :/ Ale Kallos, Argan sprawdza się prawie idealnie, a już wiem, że ta też może. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No skład średniowaty... :/ chyba pozostanę przy wersji keratynowej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest zły, szkoda tylko że algi za zapachem :)

      Usuń
  13. Zastanawiam się nad wypróbowaniem Kallosa, tylko raczej nie tej wersji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybór jest ogromny, więc na pewno znajdziesz coś dla siebie :)

      Usuń
  14. zastanawiam się nad zakupem tej maski :) wydaje się być dobra
    jednak mam dylemat czy zainwestować w maskę kallosa i spróbować coś nowego, czy zostać przy Alterra, Haarkur Granatapfel & Aloe Vera jest naprawdę świetna, polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj nowych! Zawsze to szansa że znajdziesz coś lepszego ;)

      Usuń

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...