środa, 17 września 2014

Marion, zabieg laminowania, proste i gładkie włosy - recenzja

Cześć!

Ostatnio mało piszę i przepraszam Was za to, mimo wielu pomysłów wciąż nie mam na nic czasu i myślę, że nie muszę pisać dlaczego ;) Jak na razie korzystam z okazji, że jestem chora i nadrabiam blogowe zaległości. Wszystko ma swoje plusy :D 
Ostatnio było trochę o domowym laminowaniu żelatyną, dzisiaj napiszę jak spisała się u mnie gotowa wersja, która zrobiła niezły szum w blogosferze jakiś czas temu. Zapraszam :)


ZABIEG LAMINOWANIA PROSTE I GŁADKIE WŁOSY

Laminowanie to zabieg, dzięki któremu w szybki i łatwy sposób można uzyskać efekt doskonale prostych i wyjątkowo gładkich włosów. Do włosów niesfornych, puszących się.
Składniki aktywne dodatkowo je kondycjonują i odżywiają. Płynna keratyna, wnikając w głąb włosów, przyczynia się do ich odbudowy , zapewnia im zdrowy wygląd, gładkość i naturalny połysk. Proteiny pszenicy pielęgnują strukturę włosów, wygładzając ją i wzmacniając. Kompleks składników nawilżających gwarantuje natychmiastowe, optymalne i długotrwałe nawilżenie włosów.
Zabieg powoduje, że włosy są:
- gładkie i proste,
- ujarzmione i nawilżone,
- miękkie i błyszczące.
- łatwe do rozczesania.
Duo saszetka - dwie aplikacje
Do każdej saszetki dołączany jest czepek utrzymujący ciepło. Powoduje on wzrost temperatury, co wspomaga wnikanie składników aktywnych w strukturę włosów. 


Sposób użycia: na opakowaniu mamy piękną instrukcję wraz z obrazkami, więc nie będę przepisywać tylko wkleję zdjęcie :) Po kliknięciu oczywiście się powiększa. To dziwne coś na dolnej saszetce to klej po czepku ;)



Cena: ok. 2,50 zł za dwie saszetki 10 ml. Producent wprowadził także pełnowymiarowe opakowanie.

Skład:

Aqua, Cetyl Alcohol (emolient), Gelatin (żelatyna), Cetearyl Alcohol (emolient), Ceteareth-20 (emulgator), Glycerin (gliceryna), Isopropyl Myristate (emulgator), Cetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej z migdałów), Hydrolazed Wheat Protein/Pvp Crosspolymer (proteiny przenicy), Trimethylsilyamodimethicone  (silikon zmywalny mocniejszym szamponem), C11-15 Pareth-5, C11-15 Pareth-9 (emulgator, oczyszcza), Cyclopentasiloxane (silikon lotny), Amodimethicone (silikon zmywalny łagodnym szamponem), Dimethiconol (silikon rozpuszczalny w wodzie), Hydrolazed Keratin (hydrolizat keratyny), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk), Parfum (zapach), Pentylene Glycol, Glycerin, Fructose, Urea, Maltose, Sodium PCA, Trehalose, Allantoin, Sodium Chloride, Sodium Lactate, Sodium Hyaluronate, Glucose, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Methylparaben, Propylparaben, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Triethanolamine, Sodium Hydroxide, Hexyl Cinnamal, Buthylphenyl Methylpropional, Linalool.


Żelatynę znajdziemy już na 3 miejscu. Oprócz niej emulgatory i gliceryna pełniąca rolę humektanta. Powtarza się za zapachem, tuż przed fruktozą, mocznikiem i maltozą które również mają działanie nawilżające. Znajdziemy trochę silikonów, również ten który zmyjemy tylko mocnym szamponem z SLS/SLES. W przypadku produktu, po którym producent zaleca użycie suszarki/prostownicy jest to dla mnie całkiem logiczne - silikony w jakimś stopniu ochronią włos przed wysoką temperaturą.

Opakowanie, konsystencja, zapach:

Każda saszetka mieści 10 ml produktu. Mi to wystarczyło dokładnie na dwa użycia. Ogromny plus za czepek! W końcu znalazłam taki, który pomieści wszystkie moje włosy ;) Co prawda przy odrywaniu przedarłam go i jest mała dziura (ah ten talent), więc polecam najpierw wyciągnąć go z woreczka, a potem oderwać (lub nie robić tego w ogóle). Jeśli mi się zgubi na pewno kupię ponownie dla samego czepka... ;p Laminowanie ma świetną konsystencję, gęstą, która bardzo dobrze się rozprowadza, wręcz sunie po włosach. Pachnie bardzo ładnie, tak kosmetycznie :)

Działanie:

Aby lepiej przetestować działanie laminowania użyłam go na dwa sposoby - gdy stylizuję włosy tak jak zawsze oraz zgodnie z instrukcją (pomijając tylko suszarkę), w końcu ona też po coś jest ;) Za pierwszym razem było świetnie - włosy bardzo błyszczące, super gładkie, mocno dociążone, skręt wzmocniony. Gdzieś to już widziałam, taki sam efekt osiągnęłam po Biovaxowej masce :) Może jedynie były odrobinę bardziej gładkie. Niestety następnego dnia znacznie się rozprostowały, skręt był dużo luźniejszy a niektóre pasma wręcz całkowicie proste. Taka reakcja utrzymała się przez trzy kolejne mycia. Nie przeszkadza mi to jakoś wybitnie, ale zdecydowanie wolę gdy włosy mają zdefiniowany skręt.

Przy drugim użyciu, gdzie do akcji wkroczyła prostownica było bajecznie. Do takich akcji laminowanie zdecydowanie jest stworzone i jeśli będę miała zamiar jeszcze kiedyś prostować włosy to na pewno je kupię :) Jak wypadły w tej wersji możecie zobaczyć TUTAJ. Pierwsze chwile nie były łatwe, jednak była to zdecydowanie reakcja na prostownicę. Gdy się uspokoiły były gładkie jak nigdy. Nie mogłam przestać ich dotykać ;) Nie wiem czy to kwestia prostych włosów czy laminowania (raczej to drugie) ale ten efekt szalenie mi się podobał. Cały czas wyślizgiwały się z koka, były tak gładkie że nie złapały skrętu po warkoczu ani całonocnym ślimaczku - zdjęcie drugiego dnia w poście o prostych włosach jest właśnie po tej fryzurze.



Testowałyście już gotowe laminowanie czy wolicie to domowe? A może w ogóle u Was ten zabieg się nie sprawdza? :)


42 komentarze:

  1. super, ze maseczka tak świetnie zdała u Ciebie egzamin! I zazdroszczę, że Twoje włosy lubią proteiny, bo moje ich nie znoszą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem lubią, ale muszę baaardzo z nimi uważać :)

      Usuń
  2. boję się że po tej maseczce moje włosy mogłyby wyglądać sianowato ale wypróbuję niedługo to się przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Twoje włosy nie przepadają za proteinami nałóż przed myciem coś mocno nawilżającego i powinno być ok :)

      Usuń
  3. Też polubiłam tę maseczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj kochana, na wstępie od razu życzę szybkiego powrotu do zdrowia i pożegnania się z tym co Cię dopadło. Nie ukrywam, że długo oczekiwana notka, już myślałam że przepadłaś na dobre- na szczęście welcome again ! Wczoraj dokonałam podcięcia moich kudłów, będę krok po kroku schodziła z cieniowania i walczyła o centymetry. Gdzie Twoje włosowe fotki ? Musisz mnie nimi zmotywować do działania.
    Pozdrówka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :* głos mi wrócił więc jest lepiej ;)
      Nie przepadłam, nie mam zamiaru porzucać bloga :D Póki co moje włosy tylko na instagramie :)
      Dasz radę! :*

      Usuń
  5. I u mnie saszetka ta wzmocniła skręt, choć niektórym pięknie włosy wygładza hehe ;)
    Życzę zdrówka, nadrób wszystkie zaległości blogowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się nie mogła zdecydować więc zrobiła to i to :D
      Dziękuję :*

      Usuń
  6. na moich włosach to domowe laminowanie się nie sprawdziło,więc raczej nie skusiłabym się na takową saszetkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, czyżby dopadło Cię przeproteinowanie?

      Usuń
  7. domowego jeszcze nie próbowałam, a to z Mariona jakos nie przypadlo mi do gustu - efekt praktycznie zaden :( wyprobuje jeszcze kiedys z prostownica :) choc narazie jej unikam, nie pamietam kiedy ostatni raz prostowalam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz prostowałam włosy po raz pierwszy od czasów świadomego włosomaniactwa, ciekawość zaspokojona więc nieprędko sięgnę po prostownicę ponownie ;) raczej dopiero wtedy, gdy będę miała równe włosy a to hoho, jeszcze sporo czasu :D

      Usuń
    2. masz takie piękne loczki, że nie próbuj nawet myśleć o prostowaniu :* :)

      Usuń
  8. Nie próbowałam, ale jakoś nie mam ochoty. Fajnie, że u ciebie się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Laminowanie zupełnie mnie nie kręci :p Więc raczej nie wypróbuję na razie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super, ze z prostownica tak fajnie wypadlo :) U mnie po tym zabiegu bylo typowe przeproteinowanie, ale zamierzam dac mu jeszcze szanse ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mnie zaskoczył efekt po prostownicy :) następnym razem będzie lepiej! :D

      Usuń
  11. Używałam tego zabiegu. Zostawiłam włosy do naturalnego wyschnięcia bo chciałam zobaczyć efekty i fale były fajnie rozluźnione i pięknie błyszczące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, włosy po tym zabiegu błyszczą się cudnie :)

      Usuń
  12. To raczej nie dla mnie, ale cieszę się, że drugi sposób z prostownica przyniósł fajny efekt ;-) Tylko kurcze falowane/kręcone włosy maja taki niepowtarzalny urok i warto go podkreślać :-) Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Dlatego już nie prostuję! ;)

      Usuń
  13. Jeszcze nie miałam przyjemności przetestowania tego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba wolę domową wersję laminowana, przynajmniej mam pewność co do tego, co jest "w środku", tylko żelatyna i rzeczy z nią potrzebne bez innych bezsensownych składników. Choć nawet i takie laminowanie średnio mi służy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie analizuję składy, żeby wiedzieć co jest w środku :)

      Usuń
  15. Kiedy u używam prostownicy to (różowa wersja) wygładza moje włosy, a kiedy ugniatam- podbija skręt :)
    Bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie ten lub inny zabieg z tej serii też Marion czeka.. jakoś nie mogę się za niego zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja próbowałam kiedyś laminowania żelatyną i wosy były zbyt wygładzone, dlatego nie stosuję już takich praktyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt? Wow :D ja jeszcze nigdy takiego efektu nie osiągnęłam :)

      Usuń
  18. Cześć, słuchaj byłabym wdzięczna gdybyś pomogła mnie nakierować na zakup maski/odżywki proteinowej, szukam czegoś co skupia się na keratynie i tak rozważam dwie opcję: albo odżywka artiste http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=38559 albo kallos http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=57838 . Który z Twojego punktu widzenia może okazać się lepszy ? Do tej pory używałam Kallosa, zostało mi jeszcze na jedno użycie, zastrzeżeń nie mam, a co do działania to nie jestem pewna. Pomożesz ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artiste to trochę taka bomba proteinowa, keratynę ma dużo wyżej w składzie niż Kallos. Nie wiem, co Twoim włosom bardziej przypasuje, ale ja bym spróbowała z Artiste. Zawsze też możesz kupić hydrolizat keratyny i dokapywać do masek :)

      Usuń
  19. No właśnie ze względu na tę keratynę mnie ten Artiste kusi. Jak znajdę to kupię a nuż widelec :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Blog Award, link zostawiam na dole. :) Mam nadzieję, że weźmiesz udział w zabawie. :) buziaki!

    http://sweet-louisiana.blogspot.com/2014/09/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Wolę domowe, ale to tylko ze względu na to, że innego nie próbowałam. ;D Robię w domu, szybko, efekty mi odpowiadają, także... ;]

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...