piątek, 5 września 2014

Kallos Color - recenzja

Cześć!

Przepraszam za ostatnią ciszę na blogu. Od dwóch dni kompletnie nie miałam czasu, także od poniedziałku nawet nie włączyłam komputera. Jedynie w tramwaju do szkoły przeglądałam bloglovin ;)
Mam nadzieję, że w niedzielę pojawi się sierpniowa aktualizacja. W zeszły weekend niestety się nie wyrobiłam.
Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o chyba trochę niedocenianej kallosowej masce do włosów :) to ona jako pierwsza z Kallosów do mnie przemówiła i bardzo dobrze zapoczątkowała moją znajomość z tymi maskami ;)


Maska kremowa COLOR ożywiająca kolor włosów

Dzięki zawartości wyciągu z czarnej jagody doskonale nadaje się do pielęgnacji koloryzowanych włosów, chroni włókna włosów przed wyblaknięciem. Po zastosowaniu kolor farbowanych włosów będzie trwalszy i lśniący. Odbudowuje i nawilża strukturę zniszczonych włókien włosów.

Sposób użycia: stosować na umyte włosy, po ok. 5 min. spłukać obficie wodą.

Opis mnie bardzo zaciekawił, ponieważ na innych blogach i wizażu znajduję kompletnie inną wersję...:

Maska do włosów w kremie Kallos Color z olejem ziarna lnu i chroniącym kolor filtrem UV do farbowanych, łamiących się włosów.
Dzięki zawartości odżywczych składników działających oleju ziarna lnu i chroniącego kolor
filtra UV chroni włókna włosów przed szkodliwym wpływem środowiska.
Po zastosowaniu włosy na długo zachowują lśniący kolor. Stają się jedwabiste, miękkie w dotyku i łatwe do układania.

Pierwszy tekst przepisałam z naklejki, która była na moim opakowaniu. Drugi natomiast to polska wersja tego, co znajduje się bezpośrednio na opakowaniu, więc tym bym się sugerowała :)

Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (konserwant, emulgator, antystatyk), Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany), Citric Acid (kwas cytrynowy, regulator pH), Benzophenone-3 (filtr UV), Propylene Glycol (glikol propylenowy), Parfum (zapach), Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone (konserwanty).


Skład prosty i bardzo fajny. Po wodzie emolient, już na 4 miejscu olej lniany, a na 6 filtr UV. Później glikol, który może podrażniać. Pomóżcie mi tylko rozwiązać jedną zagadkę... gdzie ukryty jest wyciąg z czarnej jagody obiecany na naklejce, którą miałam na opakowaniu? ;) Dla mnie jest to totalne nieporozumienie.

Opakowanie, konsystencja, zapach:

Opakowanie to typowy dla małych Kallosów plastikowy słoik. Mój kupiłam w Firlicie, nie podoba mi się zalepianie składów naklejkami z informacją po polsku. Na szczęście w innych sklepach zauważyłam, że takowe znajdują się najczęściej na zakrętce. 
Konsystencja gęsta, bardzo fajna, wygodna i wydajna. Zapach ma dość specyficzny, naprawdę nie umiem go do niczego porównać... Czasami czułam go na włosach po użyciu. Mi nie przeszkadza, ale nie każdemu może przypaść do gustu.

Działanie:

Mój pewniak! Na pewno kupię większą wersję zwłaszcza że mała już dobiła dna. Zawsze, zawsze działa idealnie. Co zauważyłam jako pierwsze po jej użyciu? Niesamowitą gładkość włosów. Wydaje się, jakby były czymś powleczone, ale jest to naprawdę naturalny efekt. Ujarzmia nawet końcówki, są gładziutkie, za co duży plus! Kolejny za idealne dociążenie bez obciążenia. Nawet wycieniowana warstwa daje się poskromić. Do tego włosy mają piękny blask i naprawdę nie mam się do czego przyczepić, naprawdę - ideał!
Stosowana na kilka minut działa jak bardzo dobra odżywka. Włosy wyglądają dokładnie tak jak napisałam wyżej wykluczając gładkość, dlatego własnie lubię jej poświęcić trochę czasu i nałożyć na 30 minut pod czepek.



Miałyście tę wersję? Jaką inną polecacie? :)

26 komentarzy:

  1. Tos mi ochoty narobila na ta maske :)! Chetnie bym wyprobowala, jak bede w PL., z pewnoscia sie zaopatrze :) Taaa, fajnie, jak sie cos, czyms obiecuje, czego w skladzie brak ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę nie rozumiem czemu naklejka jest z kompletnie czymś innym...

      Usuń
  2. Fajnie, że się u Ciebie ta maska sprawdza :) Można ją (między innymi) wygrać w moim aktualnym rozdaniu. Tak że zapraszam :) Osobiście jeszcze nie miałam okazji jej używać. Powiem Ci, że zachęciłaś mnie swoją recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciągle się zastanawiam jakiego Kallosa wybrać i chyba padnie właśnie na tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, mam nadzieję że sprawdzi się u Ciebie tak samo fajnie jak u mnie :)

      Usuń
  4. Czołem ! Ja właśnie denkuje duży słoik Kallosa Keratin, ale za to przedwczoraj będąc w Hebe w drodze powrotnej do wyjścia natknęłam się na nowego Kallosa bo Algea. Byłam tak zaskoczona, że nie zauważyłam czy na "piramidce" stały też inne wersje. Podobno krąży gdzieś bananowa. Będąc na kolejnych zakupach dokładnie się temu przyjrzę, być może istnieje mała wersja którą z chęcią wypróbuję ;)

    Super, że nowa notka- oczekiwana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ją, jest w fazie testów więc będzie recenzja :) obie wersje różnią się chyba tylko tytułowymi algami i bananem, które są po zapachu. Jak wrócę do domu to sprawdzę i dam znać :)

      Usuń
  5. Jeszcze zadna zasek kallosa mnie nie zawiodla wiec mozliwe ze i tą wypróbuję: )

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta maska najbardziej mnie musi ze wszystkich kallosow. Zwlaszcza ze moje wlosy kochaja olej lniany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc powinna Ci się spodobać, koniecznie spróbuj :)

      Usuń
  7. Masz inną naklejkę bo ktoś pomylił Kallosy Color :D są dwie wersje, jest jeszcze taka: http://kallos-cosmetics.pl/odzywki-do-wlosow/odzywka-kremowa-kallos-color-ozywiajaca-kolor-wlosow-t89.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zagadka rozwiązana! Rzucił mi się w oczy kiedyś ten Kallos, ale nawet nie zauważyłam że to też Color :) dzięki za pomoc!

      Usuń
  8. Cieszę się, że kallosik tak przypadł Ci do gustu ;) Ja również go lubię, choć u mnie tak ładnie nie dociążą, pewnie przez olej lniany, za którym tak średnio przepadam ;)

    Najbardziej lubię kallosa keratin, a dziś pierwszy raz użyłam kallosa chocolate i zapowiada się rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chocolate... musi pachnieć pysznie :D keratin stoi następny w kolejce do przetestowania :)

      Usuń
  9. nie miałam jeszcze ani jednego kallosa, jestem zacofaną włosomaniaczką :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, ten był moim pierwszym i jak na razie ostatnim, bo keratin jeszcze nie kupiłam :D

      Usuń
    2. Poprawka, zapomniałam o algowym, ale kupowała go siostra a ja wzięłam tylko odlewkę :P

      Usuń
  10. nie miałam jeszcze żadnego Kallosa,a widzę że działają całkiem fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby inne były tak fajne jak te :D

      Usuń
  11. Nigdy wcześniej jej nie widziałam ;O z pewnością wypróbuję! zapraszam do siebie na recenzję & ankietę dla czytelników, pozdrawiam, hairoutine.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio go kupiłam, jednak czeka na swoją kolej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jak się sprawdzi u Ciebie :)

      Usuń
  13. z Kalossow używałam tylko słynnego Latte, ale teraz marzy mi sie bananowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś nie potrafię przekonać się do latte ;)

      Usuń

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...