piątek, 22 sierpnia 2014

Farmona Jantar, odżywka do włosów i skóry głowy - recenzja

Cześć!

Jantar stosowałam w czerwcu. Dlaczego recenzja dopiero teraz? Otóż zgubiła mi się karta, na której były zdjęcia. Nie lubię dodawać tych z internetu, zaburzają moje feng shui ;) Jednak nadziei na znalezienie karty już nie mam, a chciałabym co nieco napisać o tej wcierce. Dobrze, że na karcie nie znajdowało się nic szczególnego! 
Jantar to chyba najpopularniejsza wcierka wśród włosomaniaczek. Stosowałam ją już kiedyś, jednak postanowiłam powtórzyć kurację, by dokładniej przyjrzeć się działaniu. Za pierwszym razem nie byłam włosomaniaczką, same rozumiecie... ;)


Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy


Zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące porost włosów: Trichogen®, Polyplant Hair ®, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu, witaminy A, E, F i d'pantenol. Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i odżywianie. Zawarte w niej składniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywiania i regeneracji. 

Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka wzmacnia strukturę włosów, zapobiega ich rozdwajaniu i chroni przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca.

Sposób użycia: Wcierać codziennie w skórę głowy przez 3 tygodnie, po kilku dniach przerwy wznowić kurację. Nie spłukiwać.

Cena: 10,99zł jest dostępna w niewielu drogeriach, polecam poszukać w dobrze zaopatrzonych aptekach. Ja kupiłam w Firlicie.

Skład:

Aqua, Propylene Glycol  (ułatwia transport sub. wgłąb skóry), Glucose (glukoza), Amber Extract (ekstrakt z żywicy kopalnej sosny bursztynowej), Hedera Helix Extract (ekstrakt z bluszczu pospolitego), Arnica Montana Extract (ekstrakt z arniki górskiej), Chamomilla Recutita Extract (ekstrakt z rumianku), Arctium Majus Root Extract (ekstrakt z łopianu), Officinalis (Marigold) Flower Extract (ekstrakt z nagietka), Pinus Sylvestris Bud Extract (ekstrakt z sosny zwyczajnej), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract (ekstrakt z rozmarynu), Salvia Officinalis Leaf Extract (wyciąg z szałwii), Nasturtium Officinale Extract (ekstrakt z rukwi wodnej), Calendula Tropaleoum Majus Flower Extract (ekstrakt z nagietka lekarskiego), Citrus Medica Limonum Peel Extract (ekstrakt z cytryny), Zinc Gluconate (filtr UV), Acetyl Tyrosine (aminokwas), Niacinamide (witamina B3), Panax Ginseng Root Extract (ekstrakt z żeń-szenia), Hydrolyzed Soy Protein (hydrolizowane proteiny soi), Calcium Pantothenate (pochodna witaminy B5), Ornithine Hci, Polyquaternium-11 (oblepiacz), Citrulline (cytrulina), PEG-12 Dimethicone (silikon lotny), Glucosamine HCI (przyspiesza porost włosów), Panthenol (witamina B5, humektant), Glyceryl Laurate (emulgator), Tocopherol (witamina E), Linoleic Acid (witamina F, kwas linolowy), Retinyl Palmitate (witamina A).

Skład ziołowy, więc wrażliwsze skalpy powinny uważać - może wysuszać.

Opakowanie, konsystencja, zapach:

Nie sądzę, że są tu jakieś osoby, które nie słyszały o tym jak kijowe jest opakowanie wcierki ;) a może bardziej samo wydobycie, bo butelka jest szklana i porządna. Nie będę również oryginalna, jeśli napiszę że przelałam ją do innego opakowania.
Wcierka ma minimalnie gęstszą od wody konsystencję i piękny zapach męskich perfum, uwielbiam go! Nie jest zbyt wydajna, na miesiąc kuracji konieczne były dwa opakowania.

Działanie:

Wcierkę aplikowałam na skórę głowy po każdym myciu, czyli co dwa dni wykonując przy tym lekki masaż. Obawiałam się przyklapu, tłustych włosów jednak nic takiego mnie nie spotkało. Akurat wtedy dość mocno wypadały mi włosy, Jantar nie zlikwidował tego problemu, ale znacznie zminimalizował, właściwie to przywrócił taką ilość jak zawsze. Jak z przyrostem? Niestety pomyliłam coś w obliczeniach i nie jestem w stanie Wam powiedzieć ile to dokładnie, ale na pewno nie mniej niż 3 cm czyli standard dla mojej głowy przy używaniu przyspieszaczy :) Widziałam to zwłaszcza z przodu, gdzie włosy namacalnie stawały się dłuższe. Baby-busz obecny i niezmiennie denerwujący ;) Można kochać bejbiki, ale do pewnej ilości :p
Na pewno kiedyś do niej wrócę, jednak nieprędko z powodu dłuugiej listy innych przyspieszaczy do wypróbowania ;)

Jak u Was spisała się wcierka z serii must-try? :)

23 komentarze:

  1. o tak, slyszalam duzo opinii o Jantarze, ale przyznam sie, ze tej o opakowaniu jeszcze nie :D nowa w kosmetycznych internetach :D akurat jantar stoi daleko na mojej liscie wcierek do wyprobowania, ale super ze nie przetluszcza wlosow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze musi być ten pierwszy raz ;)

      Usuń
  2. Ja jeszcze nie stosowałam tej wcierki. Bardzo mnie ona ciekawi już od dłuższego czasu. Na pewno przyjdzie na nią czas i u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jej kiedyś używałam, ale nie zwracałam uwagi na to jak działa. Jak wykończę swoje zapasy to na pewno do niej wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nienawidze zapachu jantara, kojarzy mi sie z tania meska woda toaletowa ;x ale samo dzialanie wcierki jak najbardziej na plus, spowodowała u mnie najwiekszy przyrost sposrod wszystkich stosowanych wcierek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że nie jest to zapach perfum z górnej półki, ale mi jako fance męskich perfum całkiem się podoba :p

      Usuń
  5. Mam zamiar wypróbować tą wcierkę bo ostatnio zabrałam się za intensywne zapuszczanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy O niej nie słyszałam :) Zapraszam do siebie. Co powiesz na wspolne obserwowanie? patyskaa.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  7. Stosowałam ją już dawno. Przyrostu jednak nie mierzyłam, ale za to babyhair było (o ile to możliwe) za dużo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za duża ilość babyhair jest jak najbardziej możliwa:D

      Usuń
  8. Mało wydajna ale działa więc kupuję :P Przelewam do butelki z atomizerem i nie ma problemu. Nie ma może mega efektu ale dodatkowy przyrost 0.5 cm to zawsze coś w walce o długie włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam kiedyś jantar, ale używałam z przerwami i w zasadzie przyrostu nie było widać w ogóle. Muszę ponownie go kupić i tym razem używać regularnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy wcierkach regularność jest konieczna :)

      Usuń
  10. Zazdroszcze takiego standardu, mimo przyspieszaczy ;) Jantar u mnie przy pierwszej kuracji dal wysyp bejbikow, przy drugiej podtaznil ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. fajna wcierka,ale miałam wrażenie że szybciej przetłuszczały mi się włosy .

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja uwielbiam ją za to, że dzięki niej przestały mi wypadać włosy <3 ( a wypadały bardzo mocno po nieudanym farbowaniu :c)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zużyłam jedno całe opakowanie i naprawdę byłam zadowolona z efektów. Tak jak piszesz, nie zlikwidowała, ale ograniczyła wypadanie (w końcu ok 100 włosów dziennie powinno nam wypaść) i przyspieszyła przyrost. Najgorsza była tylko ta chmara baby hair, z których teraz mam praktycznie nową grzywkę. Muszę znowu zaopatrzyć się w tę wcierkę, bo po wakacjach i ekspozycji na słońce włosy niestety znowu zaczęły mi bardziej wypadać. Mama nadzieję, że i tym razem mi pomoże :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja ulubiona wcierka, lubię uczucie nawilżenia po jej użyciu :)

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...