środa, 4 czerwca 2014

Nafta kosmetyczna z drożdżami Anna - recenzja

Cześć!

Na wstępie chciałabym Wam bardzo bardzo podziękować za wszystkie komentarze pod ostatnią aktualizacją, jest mi bardzo miło! Zwłaszcza, że w moich włosach widzę zdecydowanie więcej wad niż zalet i wiele bym w nich zmieniła, a Wy bardzo motywujecie mnie do dalszej walki w drodze do ideału ;)
Dzisiaj zapraszam Was na recenzję nafty kosmetycznej, którą testowałam w maju na porost. Kupiłam ją w lutym, ale użyłam tylko raz. Na początku maja miałam straszną ochotę przetestować Jantar, jednak nie miałam go jeszcze kupionego. Po chwili jednak dotarło do mnie że po co go kupować skoro mam naftę! Normalnie jestem z siebie dumna :D moje szaleństwo włosowe obecnie ogranicza się do kupowania rzeczy, których naprawdę potrzebuję i denkowania obecnych produktów. Odetchnął mój portfel, zwłaszcza że w najbliższym czasie najprawdopodobniej czeka mnie zakup aparatu, który będę spłacać sama, tym bardziej doceniam wartość każdego pieniądza jaki ląduje w moich rękach. Wciąż się jednak zastanawiam, bo spłacanie rat przez ponad 4 lata jest przerażające i chyba jednak ponad moje siły, zwłaszcza że nie zarabiam ani nic z tych rzeczy.
Po tych wyżaleniach nie na temat przejdźmy jednak do konkretów!



Nafta kosmetyczna z drożdżami posiada naturalne właściwości odżywcze, wzmacnia cebulki włosów.
Zawarte witaminy z grupy B działają stymulująco na porost włosów.

Przed użyciem wstrząsnąć! 
Sposób użycia: Natrzeć włosy na 10 min. przed myciem.

Niewielki osad na dnie butelki nie jest wadą wyrobu.
UWAGA: u osób wrażliwych nafta może powodować zaczerwienienie, podrażnienie, swędzenie skóry.



Skład:

Paraffinum Liquidum, Yeast

Błagam, niech każdy kosmetyk ma tak łatwy do opracowania skład! :D krótko, zwięźle i na temat, chociaż zastanowiło mnie paraffinum liquidum - w końcu nafta czy parafina? Pogrzebałam trochę po internecie i znalazłam komentarz Eloe77 w TYM wpisie, który mniej więcej rozjaśnił sytuację :)


Opakowanie i konsystencja:

Nafta znajduje się w niewielkiej buteleczce 120g. Nie ma problemów z otwieraniem i zamykaniem, pod klapką znajduje się dziurka z której wydobywamy produkt. W czasie stosowania odkręcałam białą zakrętkę, nabierałam strzykawką i nakładałam naftę, tak mi było wygodniej. Konsystencja to taka minimalnie gęstsza, tłusta woda, dzięki czemu fajnie rozlewała się po skórze głowy. Ma lekko zabielony kolor, na dnie butelki rzeczywiście jest osad, jednak nie jest to wada wyrobu o czym mówi producent. Zapach nie należy do najładniejszych, czułam się jakbym weszła do warsztatu samochodowego i wylała sobie coś na głowę ;) Da się jednak przyzwyczaić i przynajmniej dla mnie nie jest na tyle męczący, by przeszkadzał w użytkowaniu.
Kupiłam ją za 8,40zł w Firlit.


Działanie:

Nie ma co ukrywać, że do nafty trzeba cierpliwości. O ile nałożenie i wmasowanie w skórę głowy nie jest problemem, tak zmywanie to tragedia. Mycie x2 jest konieczne, a jako że nie lubię gdy szampon wystarcza mi na pół a nie cały miesiąc emulgowałam naftę odżywką. Wtedy wystarczało jedno, porządne mycie, ale na dłuższą metę jest to marnotrawstwo odżywki. 
Na długość włosów (tak użyłam tylko raz) działa bardzo fajnie - wygładza i nadaje połysk. Trzeba jednak pamiętać, że nafta nawilża pośrednio tworząc na włosach film który zapobiega odparowywaniu wody. Takie "obklejanie" trochę mnie przerażało, dlatego nie zapominałam o regularnym oczyszczaniu, dodatkowo raz zrobiłam peeling skalpu. Nie wpływała na świeżość włosów, nawet fajnie je odbijała od nasady co mnie dość zdziwiło bo bardziej bym się spodziewała przyklapu.
Początkowo byłam co do niej bardzo ostrożna - nakładałam co drugie mycie na nie więcej niż 20 minut obawiając się podrażnienia, potem zwiększyłam częstotliwość do każdego mycia, ale ciężkie zmywanie spowodowało że nie wytrwałam do końca miesiąca. Właściwie dzięki mojemu niezawodnemu zeszycikowi mogę podać Wam konkretne dane: na 15 myć w maju nafty użyłam 7 razy. Niecała połowa więc trochę mało, czego teraz żałuję, ale i tak dobrze dała radę. Zużyłam niecałe pół opakowania, a naprawdę jej sobie nie żałowałam.
Tutaj muszę Was przeprosić, ponieważ w aktualizacji pisałam że przyrost był większy niż w poprzednim miesiącu. Nie wiem jakim cudem dwa razy zmierzyłam go na 3,5cm, jednak coś mi nie pasowało i zrobiłam to jeszcze raz - przyrost dzięki nafcie wyniósł ok. 2,8cm co też jest dobrym wynikiem! Gdybym była konsekwentna sądzę, że spokojnie wykroczyłby ponad 3cm.
Bejbików nie ma, bo jest prawdziwy BABY BUSZ! Idzie sporo nowych włosów, a te przy czole nieustannie przeszkadzają mi w peelingach/maskach czy innych zabiegach na twarzy :p

Kiedyś powtórzę przyspieszanie porostu z naftą, ale na pewno nieprędko - jej zmywanie totalnie mnie odstrasza :p

A Wy testowałyście już naftę na przyrost? Jak efekty?

11 komentarzy:

  1. O rany, taki piękny przyrost! Miałam dawno temu jakąś naftę, pamiętam właśnie, że koszmarnie się zmywała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to jest jej najgorsza wada :(

      Usuń
  2. używałam nafty ho ho bardzo dawno temu,ale nie odpowiadał mi jej zapach i efektów jakich takich nie widziałam ,więc zużyłam opakowanie i już do niej nie wróciłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może spróbujesz jeszcze raz? :D ja mimo wszystko polecam!

      Usuń
  3. Mi nafta napusza włosy, chyba nie potrafię jeszcze z nią postępować :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zamierzam niedługo zaopatrzyć się w naftę, ale trochę obawiam się zapachu.
    Będę ją stosować do płukanek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachu nie musisz się obawiać, za to efekty bedą rewelacyjne. Osobiście stosuję kosmetyki tej fimy i jestem zadowolona. Chyba nic tak nie działa cuda jak tradycyjne receptury.

      Usuń
  5. Love the products and your hair is amazing :)
    Anyways, would you like to follow each other via GFC?
    Follow me and then i’ll follow you back instantly.

    http://tasiawijayanti.blogspot.com/
    xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam. Po Pani recenzji zakupiłam naftę z witaminą A+E. Po zastosowaniach moje włosy są miękkie, puszyste i błyszczące. A przede wszystkim nie są obciążone, tak jak w sytuacjach kiedy stosowałam na głowę różnego rodzaju odżywki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Mega się cieszę, że mogłam pomóc :)
      Tylko błagam, nie Pani ;)

      Usuń

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...