środa, 25 czerwca 2014

Marion Nature Therapy, 60 sekundowa maseczka do włosów, ocet z malin&koktajl owocowy - recenzja

Cześć!

Bardzo lubię kosmetyki Marion, ich oferta stale się powiększa o bardzo fajne rzeczy, m.in. o sławne ostatnio laminowanie, które nawiasem mówiąc jest już dostępne w pełnowymiarowej wersji. Dzisiaj użyłam je pierwszy raz, drugą saszetkę mam zamiar użyć na dzień kiedy zgodnie z instrukcją wyprostuję włosy ;) więc będzie full recenzja. Na nieszczęście mojego portfela obok szkoły mam Firlit, gdzie dostępne są wszystkie kosmetyki Mariona. Zresztą nie tylko - oprócz tych często spotykanych (Nivea, Ziaja, Joanna itp.) są również te, do których o dostęp stacjonarnie troszkę gorzej - Kallos/Serical, Batiste, Khadi, Amla, Vatika, Sesa i milion innych, które dotychczas widziałam na blogach włosomaniaczek, można tam nawet kupić szczotki TT czy gumki Invisibooble, no mówię Wam prawdziwa świątynia włosomaniaczki! A ich oferta wciąż powiększa się i powiększa, tak jakby śledzili nasze blogi i aktualnie panujące trendy dodawali na półki ;) Fajnie, że istnieją takie miejsca, ale wyobraźcie sobie że musicie tamtędy przechodzić dwa razy dziennie... i tęsknym wzrokiem patrzeć na te wszystkie cuda ;) Zostawiłabym tam miliony! Dobrze że już wakacje...
Musiałam się wyżalić jak bardzo mam źle, po tej darmowej reklamie (powinni mi płacić bonami :( ) czas na recenzję Marionowej superszybkiej, bo 60 sekundowej maseczki do włosów.
Kupiłam ją dawno, gdy jeszcze nie czytałam składów, ale jakoś nie mogłam się za nią wziąć. Jak się sprawdziła?

Marion Nature Therapy 60 sekundowa maseczka do włosów ocet z malin & koktajl owocowy

Maseczka o świeżym zapachu malin, zawiera wysoko skoncentrowane składniki aktywne, które wnikają głęboko we włosy, zapewniając skuteczność działania już po 1 minucie od nałożenia. Nature Therapy to wyjątkowa kombinacja natury i nowoczesnej technologii dla naturalnie zdrowych włosów. 
Bez parabenów, SLES i SLS. 

Wyjątkowa formuła zawiera:

ocet z malin - zamyka łuski włosów, zakwaszając je, dzięki czemu włosy łatwiej się rozczesują i są bardziej odporne na łamanie. Nadaje włosom piękny połysk i przywraca miękkość.
koktajl owocowy - normalizuje warstwę rogową skory, uaktywnia metabolizm białek niezbędnych do budowy włosów, działa nawilżająco i wygładzająco.

Sposób użycia: rozprowadzić na umyte, wilgotne włosy, aż po same końcówki. Zmyć po 60 sekundach. Stosować 2 razy w tygodniu.

15ml maseczki kupiłam za 2,50zł.

Skład:
poszukajmy więc octu i koktajlu :D

Aqua, Cetyl Alcohol (emolient), Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20 (emolient i emulgator o/w), Cetrimonium Chloride (kondycjoner, konserwant), Polyquaternium-70 (and) Dipropylenie Glycol (wygładza i nabłyszcza), Isopropyl Myristate (emolient), Trimethylsilylamodimethicone (and) C11-15 Pareth-5 (and) C11-15 Pareth-9 (silikon zmywalny tylko szamponem z SLS/SLES, emulgatory), Dicapryl Carbonate (wpływa na konsystencję?), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Acetum (ocet, regulator pH, konserwant, antystatyk), Prunus Armeniaca Fruit Extract (ekstrakt z owoców moreli), Prunus Persica Fruit Extract (ekstrakt z brzoskwini), Pyrus Malus Fruit Extract (ekstrakt z jabłka), Polysorbate 80 (emulgator), Propylene Glycol (humektant), Rubus Idaeus Fruit Extract (ekstrakt z malin), Cyclopenthasiloxane (and) Dimethiconol (silikon lotny, emolient i silikon zmywalny łagodnym szamponem), Amodimethicone  (silikon zmywalny łagodnym szamponem), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk), Quaternium -91 (and) Cetrimonium Methosulfate (and) Cetearyl Alcohol, Hydrolyzed Rice Protein (proteiny ryżowe), Parfum (zapach), Steareth-21, Steareth-2, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglycerin, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Triethanolamine, CI 16255.

Skład dłuuugi. Wysoko w składzie znajduje się konserwant i silikon, który zmyjemy tylko zdzierakiem. Oprócz tego olej ze słodkich migdałów, ocet i obiecany koktajl, w którego skład wchodzą morela, brzoskwinia, jabłko i maliny.  Na samym końcu, zaraz przed zapachem znajdują się jeszcze proteiny ryżowe.

Opakowanie i konsystencja:

Opakowanie to różowa (na zdjęciu wyszła prawie czerwona ;)) saszetka z zamknięciem, które sprawuje się dobrze - mimo dość dużej przerwy między pierwszym i drugim użyciem produkt nie stracił na jakości. Maseczka ma średnio gęstą konsystencję, lekko różowy kolor i bardzo ładny, chociaż chemiczny zapach malin. Dobrze się rozprowadza, nie mam nic do zarzucenia. Za drugim razem warto rozciąć saszetkę żeby wydobyć cały produkt. Myślałam, że maska nie wystarczy na dwa razy, ale dała radę :)

Działanie:

Za pierwszym razem użyłam jej w metodzie OMO, jako drugie O. Oczywiście trzymałam ją kilkanaście minut, nie wierzę w 60 sekundowe maseczki, co zadziała w takim krótkim czasie? ;) Chyba tylko odżywka, która ma działanie doraźne.
Za pierwszym razem włosy były odrobinę za lekkie, ale poza tym wyglądały normalnie. Mi brakowało "tego czegoś", myślałam że maseczka popisze się bardziej. Drugi raz użyłam solo aby lepiej ocenić jej działanie i niestety zawiodłam się jeszcze bardziej. Jedyny plus to że włosy były bardzo gładkie, ale zdecydowanie za lekkie, niedociążone, latały na wszystkie strony, więc po krótkim czasie się spuszyły i nie wyglądały ładnie. Wymagałam więcej od tej maseczki i się rozczarowałam... Prędzej bym ją zjadła niż nałożyła jeszcze raz na włosy ;)


Miałyście? Które maseczki z Mariona są Waszymi ulubionymi? :)

11 komentarzy:

  1. Mam wersję pomarańczową z olejkiem arganowym, ale jeszcze nie używałam ;)
    Za to uwielbiam maseczkę do włosów farbowanych a brąz, a ostatnio dorwałam dwie saszetki do blondu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej serii bardzo lubię olejek do włosów :) daj koniecznie znać jak się sprawdziły maseczki ;)

      Usuń
  2. kiedyś ją używałam, jednak nie pamiętam jak się sprawdziła :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze tego produktu:)
    myślałam, że przyda mi się w podróżnej kosmetyczce, ale chyba raczej jej nie zakupię po Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto spróbować! U wielu dziewczyn się sprawdziła :)

      Usuń
  4. nie miałam jeszcze żadnej maseczki z Mariona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie takie zbyt lekkie włosy mam po olejku malinowym :) wiem, że w składzie jest wieeele innych rzeczy :D ale chyba jednak się nie skuszę na zakup tej saszetki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam kiedyś tą saszetkę ale na moich włosach kompletnie się nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam żadnej maseczki z Mariona, jakoś mi ciągle nie po drodze, teraz używam Kallosa na przemian z maską Sleek Line :) Buziaki, Magda

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podoba mi się idea opakowania z "kranikiem", gdzie niewykorzystaną część produktu mogę bez obaw zakręcić i sięgnąć, kiedy znów sobie o niej przypomnę. :D
    Nie używałam jeszcze tych maseczek od Mariona, ale kiedyś w nie zainwestuję, bo lubię tę firmę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam mgiełkę z tej serii i nie robiła nic z włosami po za tym że pięknie pachniały :)

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...