niedziela, 29 czerwca 2014

Włosowa piramida

Cześć!

Jeszcze jakiś czas temu sądziłam, że prędzej oszaleję, niż stworzę własną piramidę. Nie ma się co dziwić - dużo zmieniałam i szukałam "swojej drogi" w pielęgnacji włosów. Od około dwóch miesięcy mam już utarte pewne schematy, które w taką piramidę można wpisać :) Jasne, że jeszcze trochę zmieniam, ale nieznacznie.
Część mojego włosomaniacta dotyczącą bezpośredniego działania na włosach można zobrazować tak:

środa, 25 czerwca 2014

Marion Nature Therapy, 60 sekundowa maseczka do włosów, ocet z malin&koktajl owocowy - recenzja

Cześć!

Bardzo lubię kosmetyki Marion, ich oferta stale się powiększa o bardzo fajne rzeczy, m.in. o sławne ostatnio laminowanie, które nawiasem mówiąc jest już dostępne w pełnowymiarowej wersji. Dzisiaj użyłam je pierwszy raz, drugą saszetkę mam zamiar użyć na dzień kiedy zgodnie z instrukcją wyprostuję włosy ;) więc będzie full recenzja. Na nieszczęście mojego portfela obok szkoły mam Firlit, gdzie dostępne są wszystkie kosmetyki Mariona. Zresztą nie tylko - oprócz tych często spotykanych (Nivea, Ziaja, Joanna itp.) są również te, do których o dostęp stacjonarnie troszkę gorzej - Kallos/Serical, Batiste, Khadi, Amla, Vatika, Sesa i milion innych, które dotychczas widziałam na blogach włosomaniaczek, można tam nawet kupić szczotki TT czy gumki Invisibooble, no mówię Wam prawdziwa świątynia włosomaniaczki! A ich oferta wciąż powiększa się i powiększa, tak jakby śledzili nasze blogi i aktualnie panujące trendy dodawali na półki ;) Fajnie, że istnieją takie miejsca, ale wyobraźcie sobie że musicie tamtędy przechodzić dwa razy dziennie... i tęsknym wzrokiem patrzeć na te wszystkie cuda ;) Zostawiłabym tam miliony! Dobrze że już wakacje...
Musiałam się wyżalić jak bardzo mam źle, po tej darmowej reklamie (powinni mi płacić bonami :( ) czas na recenzję Marionowej superszybkiej, bo 60 sekundowej maseczki do włosów.
Kupiłam ją dawno, gdy jeszcze nie czytałam składów, ale jakoś nie mogłam się za nią wziąć. Jak się sprawdziła?

niedziela, 22 czerwca 2014

Aktywny olej z lecytyną i ceramidami - mój hit w pielęgnacji skórek i paznokci

Cześć!

Nie da się ukryć, że oleje królują w pielęgnacji. Bezbłędny składnik w regeneracji właściwie wszystkiego :) Ja używam ich oczywiście do włosów, ale także do brwi i rzęs, paznokci, dodaję porcję do kremu, gdy dłonie potrzebują nawilżenia, a także lubię kilka kropelek do kąpieli. Większość dziewczyn, które walczą o zdrowe włosy i paznokcie stawiają właśnie na oleje. I nie bez powodu - odpowiednio dobrany potrafi zdziałać cuda!

Odlewkę oleju z lecytyną i ceramidami dostałam od Kasi i tak mnie zachwycił, że na pewno kupię pełnowymiarową buteleczkę gdy obecna się skończy (czyli już niedługo) ;)

To, co o oleju mówi Fitomed (źródło):

Mieszanina oleju winogronowego i oleju z orzeszków macadamia (zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe - kwasy linolowy i linolenowy, fitosterole, fosfolipidy), wzbogacona o lecytynę i ceramidy. NKT, ceramidy, lecytyny i cholesterol są to tłuszcze i niezbędne składniki spoiwa międzykomorkowego w warstwie rogowej.

Skladniki INCI: Vitis vinifera seed oil, wheat germ oil, lecithin, ceramide 6.

Działanie: olej z ceramidami i lecytyną polecany jest do skóry, dojrzałej, suchej, szorstkiej z widocznymi niedoborami lipidów. Zmiękcza naskórek, wygładza i łagodzi objawy przesuszenia i dermatoz.

Zastosowanie: jako składnik w kremach tłustych, kremach do cery suchej i dojrzałej, serum, balsamach do ciała do skóry suchej i dojrzalej.

Dawkowanie: dopuszcza się stosowanie w kremach 10%, w serum 20%.

150ml oleju dostaniemy za 19,00zł.

czwartek, 19 czerwca 2014

Lovely Ibiza - neonowy piasek

Cześć!

Gdy zobaczyłam ten lakier na innych blogach od razu wiedziałam, że muszę go mieć. Nie dość, że piasek, to jeszcze piękny neonowy kolor! Fantastyczne połączenie :D dorwałam go na promocji -49% w Rossmannie i po powrocie do domu od razu pomalowałam nim paznokcie.
Mowa o neonowej żółci od Lovely Ibiza :)


niedziela, 15 czerwca 2014

Perły dekoracyjne w fioletowym towarzystwie

Cześć!

Komputer wrócił do żywych :) dobrze jest mieć brata informatyka! Skoro wrócił komputer wracam na bloga i ja. Ostatnio było dużo włosów i włosów - dzisiaj dla odmiany nic innego jak pazurki ;)

Gdy znalazłam centymetrowy słoiczek z małymi kuleczkami od razu wiedziałam, że wylądują na paznokciach. Nie wiem jakiej są firmy, ponieważ były przesypane. Dużo się naczytałam, że toto niezbyt trwałe, ale nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała. Jako że kolory były zmieszane, a wiedziałam że perły chcę tylko na serdecznych palcach żeby nie robić dużo szumu miałam mały problem z wyborem koloru bazowego. Mogłabym postawić na jakiegoś nudziaka, ale wtedy kulki za bardzo by się wybijały więc ostatecznie użyłam ciemnego fioletu z P.S. Love... Żałuję, że te maluszki nie mają numerów bo są naprawdę fantastyczne!


środa, 11 czerwca 2014

Yves Rocher odżywka do włosów kręconych z wyciągiem z baobabu - recenzja

Cześć!

Przepraszam za ostatnią przerwę w pisaniu i komentowaniu Waszych blogów. Tydzień był trochę zakręcony, a od soboty do poniedziałku byłam na szkolnej wycieczce. Powiem tyle - zakochałam się we Wrocławiu! Naprawdę jest to przepiękne miasto :) może Kraków mi się przejadł, ale naprawdę momentami miałam wrażenie że to Wrocław bardziej mi się podoba ;)
Dzisiaj recenzja odżywki Yves Rocher do włosów kręconych. To moja pierwsza odżywka od nich, właściwie gdy tylko się o niej dowiedziałam od razu chciałam ją mieć. Przede wszystkim dlatego, że jest to jeden z niewielu kosmetyków do loków bez protein, z którymi nie mogę przesadzać w swojej pielęgnacji. Może też dlatego, że bardzo podoba mi się wystrój ich sklepów i od razu mam pozytywniejsze nastawienie, też tak macie? :D
Bardzo dobrze, że wrzuciłam sobie te zdjęcia do wersji roboczej posta, bo po moim powrocie padł komputer... Podobno coś z dyskiem, modlę się żeby mi nic nie przepadło! Mam nadzieję, że wszystko szybko wróci do normy i będę mogła z powrotem pisać. Zwłaszcza że niedługo wakacje i w końcu jest czas, żeby zrealizować wszystkie pomysły, takie jak np. powrót serii "loki czy fale" która po jednym poście zmarła śmiercią tragiczną ;) Nie przedłużając!

środa, 4 czerwca 2014

Nafta kosmetyczna z drożdżami Anna - recenzja

Cześć!

Na wstępie chciałabym Wam bardzo bardzo podziękować za wszystkie komentarze pod ostatnią aktualizacją, jest mi bardzo miło! Zwłaszcza, że w moich włosach widzę zdecydowanie więcej wad niż zalet i wiele bym w nich zmieniła, a Wy bardzo motywujecie mnie do dalszej walki w drodze do ideału ;)
Dzisiaj zapraszam Was na recenzję nafty kosmetycznej, którą testowałam w maju na porost. Kupiłam ją w lutym, ale użyłam tylko raz. Na początku maja miałam straszną ochotę przetestować Jantar, jednak nie miałam go jeszcze kupionego. Po chwili jednak dotarło do mnie że po co go kupować skoro mam naftę! Normalnie jestem z siebie dumna :D moje szaleństwo włosowe obecnie ogranicza się do kupowania rzeczy, których naprawdę potrzebuję i denkowania obecnych produktów. Odetchnął mój portfel, zwłaszcza że w najbliższym czasie najprawdopodobniej czeka mnie zakup aparatu, który będę spłacać sama, tym bardziej doceniam wartość każdego pieniądza jaki ląduje w moich rękach. Wciąż się jednak zastanawiam, bo spłacanie rat przez ponad 4 lata jest przerażające i chyba jednak ponad moje siły, zwłaszcza że nie zarabiam ani nic z tych rzeczy.
Po tych wyżaleniach nie na temat przejdźmy jednak do konkretów!


niedziela, 1 czerwca 2014

Aktualizacja włosów - maj

Cześć!

Nie wierzę, że to już 5 aktualizacja! Za miesiąc (gdy będą już wakacje ♥) minie pół roku dbania o włosy więc postaram się napisać jakieś dłuższe podsumowanie.

Co się działo w tym miesiącu? Właściwie to niewiele. Włosy nie wariowały nawet podczas upałów, nie było przenawilżenia ani przeproteinowania, nie sprawiały kłopotów ale też nie miały dni "wow" - były po prostu w porządku co wprowadziło mnie trochę w stan monotonii i lekkiej nudy ;) myłam je metodą OMO, nie olejowałam już tak intensywnie jak w kwietniu, często za pierwsze O służyła jakaś maska lub odżywka standardowo na półproduktową mgiełkę, z którą się nie rozstaję. Od jakiegoś czasu niestety bardzo wypadają, mam nadzieję że Jantar sprawdzi się w tej kwestii.
Skręt w tym miesiącu pobił chyba rekord w kwestii niezdecydowania i właściwie ładne loki miałam tylko po odżywce Yves Rocher (której recenzja w tym tygodniu, obiecuję!). Od tygodnia stylizuję je żelem lnianym i tak już chyba zostanie ze względu na oszczędność pieniędzy i lepszy skręt o ile ten się w ogóle pojawia :p chyba 'curly' w nagłówku trzeba zmienić na 'wavy'.
W środę zrobiłam sobie szamponetkę Joanny hebanowa czerń, a właściwie do dwóch saszetek dodałam dwie łyżki Kallosa Colour i 5 kropli keratyny aby ograniczyć działania destrukcyjne. Minus tego jest taki, że kolor nie chwycił tak dobrze jakbym chciała (właściwie to różnica jest minimalna) a plus, że już wiem że następnym razem mogę zrobić czystą szamponetkę bez dodatków.
Na porost używałam nafty kosmetycznej, jeśli chcecie się dowiedzieć jak podziałała standardowo zapraszam na recenzję która będzie na dniach :) powiem tylko tyle, że jest jeszcze lepiej niż w zeszłym miesiącu i jestem zła na siebie, że nie wytrwałam cały miesiąc a jedynie pół bo mogłaby być całkiem ładna liczba!
(edit: recenzja TUTAJ)

Plany na czerwiec? Bardziej przyłożę się do olejowania. Na porost przed miesięczną przerwą będę testować Jantar. Już kiedyś go miałam, ale nie notowałam przyrostu, mam nadzieję że będzie duży :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...