środa, 21 maja 2014

Mgiełki półproduktowe DIY - mój hit!

Cześć!

Kupując swoje pierwsze półprodukty myślałam głównie o tuningowaniu masek, ale że moje włosy bardzo lubią mgiełki postanowiłam jakąś stworzyć i wypróbować. Zwykle do takich psikaczy podchodzę z rezerwą, bo raczej nam na głowie rewolucji nie zrobi, ale nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo może pomóc w ich pielęgnacji!
Początkowo mgiełek używałam tylko do odświeżenia fryzury, potem nałogowo zaczęłam psikać pod olej czy maskę nakładaną przed myciem. Właśnie dzięki mgiełkom włosy stały się niesamowicie gładkie, błyszczące, zdrowe, a ilość BHD spadła prawie do zera. Wiadomo, sama mgiełka sprawy nie załatwi, ale fantastycznie przyspieszała działanie olei/masek dodając również swoje :) Nie musimy mieć dużych umiejętności aby taką stworzyć. Jej plusy można liczyć i liczyć!






Chyba największą zaletą jest to, że dajemy do niej to co chcemy. Nie jesteśmy ograniczone tym, co znajdziemy na sklepowych półkach. Skład możemy przypasować do potrzeb naszych włosów, a wybór wśród półproduktów daje duże pole do popisu. Możemy zrobić mgiełkę typowo nawilżającą, proteinową, olejową, ochronną (np. z olejem z pestek malin, który chroni przed UV) :) Przy intensywnym używaniu musimy jednak pamiętać o braniu jej pod uwagę w pielęgnacji włosów, aby nie doszło np. do przeproteinowania.

Koszty takiej mgiełki są śmiesznie niskie. Większość półproduktów nie przekracza kwoty kilku zł. Do zrobienia psikacza zużywamy ich bardzo mało, co sprawia że są niesamowicie wydajne. Oprócz tego potrzebujemy buteleczkę z atomizerem, można ją dostać np. w Rossmannie również za niewielkie pieniądze lub po prostu poszukać w domu :) ja obecnie używam butelki po sprayu do loków Marion i spisuje się dobrze.

Zrobienie mgiełki zajmuje kilka minut, a gdy nam się skończy nie musimy lecieć do sklepu, wystarczy znów sięgnąć po półprodukty. Dla mnie to jest duży plus, bo często przed myciem sięgam po jakiś produkt i okazuje się, że już go nie ma :p Tutaj nie ma tego problemu. Ratuje mnie w sytuacjach, gdy za długo trzymam włosy w turbanie i nie są już tak mokre jak powinny być do nałożenia żelu i stylizacji.

Obecnie nie trzymam się żadnego "przepisu", dodaję do mgiełki prawie wszystkie półprodukty jakie mam, w ilości takiej, jaka wydaje mi się odpowiednia :p Przykładowo do buteleczki wypełnionej do połowy wodą dodaję 10 kropli aloesu, 10 kropli keratyny, 5 pantenolu, niedużo ekstraktu z żeń-szenia i dwie pompki olejku z Alterry. To ostatnie jest dość kluczowe, bowiem nie wszystkie półprodukty ładnie pachną co dla niektórych może być minusem. Wcześniej używałam oleju sezamowego, ale mocno przedostawał się zapach keratyny który śliczny nie jest :p olejek z Alterry bardzo fajnie to redukuje i mam ładnie owocowo pachnący psikacz.
Jeśli chcecie jakiś gotowy, konkretny przepis, to chyba nie muszę mówić do kogo macie zajrzeć ;) klik klik!


Obecnie jest to mój must have i zawsze muszę mieć mgiełkę w łazience!

A Wy, psikacie? :D



8 komentarzy:

  1. Moje włoski nie tolerują mgiełek :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Psikam psikam, wcześniej moje fale tego nie tolerowały, teraz bardzo lubią mgiełki :)
    Lubię dodawać keratyną albo spirulinę, do tego panthenol, nawilżacz cukrowy, troszkę ulubionego oleju i jakaś emolientowa odżywka, woda lub hydrolat :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Psikam nałogowo - podobnie jak Ty - pod każdą odżywkę i maskę. Mam obecnie 3 DIY psikacze, każdy ma inną bazę - sok aloesowy (półprodukty: emolienty + humektanty), woda różana (emolienty + humektanty + proteiny) lub hydrolat z lawendy (emolienty + proteiny). Zazwyczaj kończy się tak, że używam każdego po trochu. Uwielbiam bawić się w alchemika... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. oczywiście,że psikam!
    Półprodukty rządzą ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś mnie do stworzenia swojego psikacza ;) Może w końcu coś upora się z moim puchem na głowie ^^ Już wcześniej próbowałam coś tworzyć, ale zazwyczaj kończyło się zbyt dużą ilością kosmetyków w psikaczu i kluskami na głowie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło mi że przekonałam :D też mam zawsze duże obawy przed takimi efektami, dlatego zawsze dolewam więcej wody. Po zrobieniu testuję kilkoma psiknięciami na dłoń - jeśli się bardzo lepi czy coś jest nie tak rozcieńczam :P

      Usuń
  6. Lubię półprodukty :) Zawsze można ulepszyć gotowy produkt

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię półproduktowe mgiełki! ;) Dziś jakąś wymieszam.

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...