niedziela, 25 maja 2014

Dlaczego odpowiednia stylizacja jest tak ważna przy kręconych włosach? Moje 5 zasad dla ładnych loków

Cześć!

Zastanawiałyście się kiedyś dlaczego tak wiele dziewczyn które mają fale/loki sięga po prostownicę? Kilka pociągnięć i włosy są okiełznane. Szkoda, że to wszystko ich kosztem... Z czego wynika prostowanie? Cóż, najczęściej odpowiedzi są dwie - brak akceptacji swoich włosów lub niewiedza o ich stylizacji. Odpowiednie układanie naszych loków to klucz do sukcesu. 
Ja mam trochę inną sytuację niż inne kręconowłose. Jak możecie przeczytać w mojej MWH nie mam naturalnych loków. Włosy nauczyłam skrętu przez kilkumiesięczne zaplatanie po każdym myciu w TAKIEGO warkocza (bez koka). Dlatego trudniej mi o fajne loki. One nie mają zdefiniowanego jednego skrętu, za każdym razem wyglądają inaczej. Niektóre pasma to rulony, inne spirale, a jeszcze inne są prawie proste i bardzo trudno by podłapały fajny skręt. Czasem wystarczy jeden nieodpowiedni ruch by dane pasmo się spuszyło i rozprostowało. Dzisiaj chcę Wam powiedzieć o kilku prostych zasadach, które pomagają mi w okiełznaniu włosów. Zanim jednak to zrobię pokażę Wam ich zdjęcie bez żadnego stylizatora, pozostawione same sobie, umyte, rozczesane tylko na mokro (więc i tak 'mały' puch), schły naturalnie.


środa, 21 maja 2014

Mgiełki półproduktowe DIY - mój hit!

Cześć!

Kupując swoje pierwsze półprodukty myślałam głównie o tuningowaniu masek, ale że moje włosy bardzo lubią mgiełki postanowiłam jakąś stworzyć i wypróbować. Zwykle do takich psikaczy podchodzę z rezerwą, bo raczej nam na głowie rewolucji nie zrobi, ale nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo może pomóc w ich pielęgnacji!
Początkowo mgiełek używałam tylko do odświeżenia fryzury, potem nałogowo zaczęłam psikać pod olej czy maskę nakładaną przed myciem. Właśnie dzięki mgiełkom włosy stały się niesamowicie gładkie, błyszczące, zdrowe, a ilość BHD spadła prawie do zera. Wiadomo, sama mgiełka sprawy nie załatwi, ale fantastycznie przyspieszała działanie olei/masek dodając również swoje :) Nie musimy mieć dużych umiejętności aby taką stworzyć. Jej plusy można liczyć i liczyć!




niedziela, 18 maja 2014

Niedziela dla włosów (5) - dużo wszystkiego ;)

Cześć!

Niedzieli dla włosów na blogu nie było już daaawno (zwłaszcza takiej z prawdziwego zdarzenia, ponieważ ostatnia była sobota KLIK KLIK ;)) i właśnie czegoś mi tutaj brakowało. Lubię takie dni, kiedy mogę zapodać włosom bombę odżywczą, zwykle nie protestują ;p

Niedzielę zaczęłam w sobotę :) wieczorem spsikałam włosy mgiełką półproduktową, o której nawiasem mówiąc muszę Wam koniecznie napisać, bo zastanawiam się jak mogłam wcześniej bez niej żyć :D następnie nałożyłam na włosy olej sezamowy. Muszę się do niego bardziej przyłożyć, bo buteleczka się wykańcza a ja nawet nie jestem w stanie określić jego działania. Długie olejowanie sprawdza się u mnie najlepiej, a to całonocne ostatnio zaniedbałam. Szkoda, bo miałam do tego wiele okazji, jak np. 1,5tyg wolnego z okazji majówki i matur :p Rano zemulgowałam olej odżywką Yves Rocher do włosów kręconych, o niej też muszę napisać bo spisałam ją na straty, ale znalazłam na nią sposób który sprawia, że będę ją kupować do końca życia. Niestety trzymałam ją za krótko, więc efekt na włosach nie jest tak spektakularny, ale to może nawet lepiej bo nie zdradzę wszystkiego :> Zajęłam się przygotowaniem mojego ulubionego kawowego peelingu. Dwie łyżeczki kawy zalałam wrzątkiem trochę nad jej wysokość, gdy ostygła dodałam trochę ekstraktu z żeń-szenia i dwóch olejków GP, które w końcu wykończyłam. Uwielbiam peeling kawowy, ale już niekoniecznie syf jaki zostawia w wannie :p po masażu głowy spłukałam wszystko i umyłam skalp Alterrą migdały i jojoba. Jako ostatni punkt programu wymieszałam Isanę Locken Spulung z 10 kroplami aloesu i zapodałam na włosy na jakieś 15 minut. Na koniec zabezpieczyłam końcówki stuningowanym jedwabiem GP, rozczesałam grzebieniem i ugniotłam żelem Joanny.
Efekt?


poniedziałek, 12 maja 2014

Wiosna na fioletowo!

Cześć!

Tak pomalowane paznokcie miałam w Wielkanoc, gdy świeciło piękne słoneczko. Mimo że to nie zieleń kojarzą mi się bardzo wiosennie, może to przez magnolię, której było wszędzie pełno ;) często po monotonii jednego lakieru na wszystkich paznokciach nachodzi mnie ochota na mixy i szybko mnie nie opuszcza. Tym razem w fiolecie :)
Użyłam:

  • baza Eveline,
  • Oriflame Lavender Shimmer,
  • Wibo Express growth niestety mam zdartą naklejkę i nie wiem co to za numerek,
  • Vipera nr 230,
  • top gloss Paese.

piątek, 9 maja 2014

Moja włosowa historia

Cześć!

MWH czyli nic innego jak historia naszych włosów od samego początku :) to zdecydowanie moja ulubiona seria u Anwen, uwielbiam ją czytać a jak już zacznę to nie mogę skończyć! Najbardziej motywujące są oczywiście efekty które potrafią nieraz nieźle zaskoczyć :) Oprócz tego lubię je czytać u innych blogerek włosowych, dają jasny podgląd z jakimi włosami zmaga się dana osoba i czego można spodziewać się na jej blogu. Dodatkowo jest to najczęściej odwiedzana przez Was strona z tych pod nagłówkiem (a wciąż pusta o ja niedobra :P) także nie pozostaje nic innego niż zaprosić do czytania jeśli jesteście ciekawi co działo się na mojej głowie :)

Zacznę od tego, że kolorów na swojej głowie chciałam mieć tysiąc, ale moja mama nie zgadzała się na farbowanie trwałe, nawet na szamponetkę musiałam ją namawiać (i chwała jej za to!) dzięki czemu nigdy nie miałam kolorowej masakry na włosach :) za to nie ominęła mnie prostownica, ale przede wszystkim chcę Wam pokazać, że włosom z predyspozycjami do loków czasem trzeba trochę pomóc i nauczyć się kręcić :) od początku...
(większość zdjęć zakółkowana przez moje niezbyt mądre miny :P)

Urodziłam się z ciemnymi, prostymi włosami, które wraz z wzrostem zaczęły się kręcić w małe loczki.

to tylko wycinek ale strasznie lubię to zdjęcie :P

środa, 7 maja 2014

Wibo Wow Sand Effect nr 1

Cześć!

Jeden z piaskowych lakierów Wibo pokazywałam już w TYM poście (jeju jakie miałam krótkie pazurki ^^). Dzisiaj kolej na drugi! Mam do tej serii mieszane uczucia...
Wibo Wow Sand Effect nr 1




niedziela, 4 maja 2014

Balsam do włosów aktywator wzrostu Bania Agafii - recenzja

Cześć!

Zapuszczam włosy min. do talii, dlatego chętnie stosuję różne przyspieszacze :) dzisiaj o rosyjskim balsamie który testowałam cały kwiecień, jak się spisał?



piątek, 2 maja 2014

Aktualizacja włosów - kwiecień

Cześć!

Czy Wam kwiecień też tak szybko minął? :o szok!
To był zdecydowanie dobry i owocny miesiąc. Postawiłam na intensywne olejowanie czego zdecydowanie zabrakło w marcu. Już widzę efekty! Włosy są niesamowicie błyszczące, gładkie i ujarzmione. Przez pierwszy tydzień się z tym wstrzymywałam ponieważ zrobiłam czarną hennę Khadi, ale gdy przestałam się oszukiwać że kolor choć trochę się zmienił zaczęłam zabawę z olejami :) niestety, wymarzony czarny najwidoczniej nie jest mi pisany.
Staram się cały czas przekonywać do protein aby uniknąć przenawilżenia i powiem Wam że zaczynam coraz bardziej im ufać. Gdy nie olejowałam włosów nakładałam przed myciem maskę lub odżywkę i to również jest dobry sposób na uniknięcie przykrego efektu 'przemaskowania' włosów. Oprócz tego zaczęłam używać półproduktów i najbardziej spodobało mi się tworzenie własnych mgiełek. Co prawda dużo wody mniej półproduktów, ale to z obawy przed zrobieniem sobie kuku i powiem Wam że taka bezpieczna zabawa całkiem mi odpowiada ;) wróciłam również do rozczesywania włosów po myciu dzięki czemu dużo lepiej się układają. Zmieniłam szampon Babydream którego obwiniałam o protest loków na Alterrę i skręt się nawraca na dobrą drogę :p
Jeśli chodzi o wzrost to testowałam balsam aktywator Bania Agafii i włosy podrosły mi o... no właśnie, o ile? Nie chcę psuć recenzji, więc czekajcie a na pewno się dowiecie :> Powiem tylko że jestem zadowolona! (edit: recenzja TUTAJ)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...