wtorek, 22 kwietnia 2014

Nowości z ostatnich miesięcy

Cześć!

Tych nowości to się trochę nazbierało! Właściwie najstarsze z nich kupiłam pod koniec lutego. Część rzeczy się pokończyła, części nie miałam i po prostu trzeba było uzupełnić swój kosmetyczny arsenał. Jeśli chodzi o włosy aktualnie dałam sobie szlaban zakupowy poza olejkiem z Alterry który potrzebuję do olejowania oraz rzeczami kupowanymi na bieżąco typu szampon, odżywka :)

Twarz:




Chusteczki nawilżane to moje must have. Używam ich do codziennego demakijażu, wręcz nienawidzę płynów micelarnych itp. Mam swoje ulubione różowe Synergen, Beauty Formulas przyciągnęły moją uwagę w Super-Pharm większą ilością i mniejszą ceną. Do twarzy się sprawdzają, lecz do oczu kompletnie nie :(
Rimmel Stay Matte podkład i puder to produkty w których pokładałam dużą nadzieję ze względu na moją problematyczną, świecącą się skórę. Jeszcze nie ideały, ale dają radę :) Oprócz tego róż oraz czarny i biały cień z Wibo. Cieni używam do podkreślania kącików oczu oraz szybkiej kreski gdy nie chce mi się bawić kredką czy eyelinerem :) Pomadka winogronowa Fanty to coś, w czym się zakochałam! Jest pyszna i tak też pachnie, ciągle ją zjadam z ust :D Generalnie do takich pomadek podchodzę z rezerwą, ale po looku na skład stwierdziłam, że biorę!


Te dwie rzeczy mam dzięki mojej mamie :) Błyszczyk z Avonu zobaczyłam u niej i po przetestowaniu stwierdziłam, że muszę taki mieć. Przede wszystkim za świetną konsystencję, ładny blask i mega wygodny pędzelek. Cudo z Golden Rose trafiło do mnie po długim, bezużytecznym leżeniu w szafce. Jest to nr 50, trochę taki przekłamany :) Wygląda jak bordowy lub po prostu ciemny czerwony, a na ustach leci w róż. Lubię ją za mocne krycie, dzięki czemu mogę wybrać idealny dla siebie odcień.


Dłonie & paznokcie:


Część z tych rzeczy była już pokazywana na blogu. Na szczęście nie mam dużej fazy na lakiery (no chyba że piaski <3 póki co GR i dwa Wibo to jedyne w mojej kolekcji), a gdy już kupuję to staram się wybierać takie kolory, których nie mam w domu. Bell, o którym była mowa TUTAJ dostałam od siostry.
Balsam do rąk z Essence to coś, co przykuło moją uwagę faktem, że na drugim miejscu nie znajduje się parafina a olej kokosowy a potem masło shea :) Będzie o nim więcej. Nabłyszczacz z Paese to kolejny niezasychający bubel :( łącznie już wydałam ok. 30 zł na topy które kompletnie się nie sprawdziły, chyba przestanę szukać nowości a wrócę do starych i sprawdzonych...


Trzy pudełeczka z P.S. Love... to lakiery, które razem z siostrami dostałyśmy od wujka z Londynu. Jestem zachwycona kolorami, które na żywo prezentują się jeszcze lepiej! Sądzę, że przez najbliższy czas tylko te cudaki będą lądować na moich paznokciach :)

Włosy:


Standard, czyli szampony :) Babydream do codziennego mycia używam od 2 miesięcy. To właśnie jego podejrzewam o ostatni chillout moich włosów jeśli chodzi o skręt, ciekawe czy słusznie? Okaże się gdy wrócę do sprawdzonej Alterry. Poza tym Isana, którą Anwen o TUTAJ polecała jako szampon oczyszczający. Nie używałam go jeszcze zbyt dużo, nie mogę o nim powiedzieć wiele, ale wydaje mi się że nie jest to ździerak typu Eva Natura. A tą Rossmann wycofał, czemuuuu... :(



Jeśli chodzi o odżywki to mam niekończącą się listę must try i każda następna to taka, której jeszcze nie miałam. Gdy myślałam, że nie znajdę nic innego od Nivea Long Repair kupiłam Gliss Kur, która pobiła ją na kolana :) Bardzo spodobało mi się aż 7 olejków w składzie, zwłaszcza że moje włosy kochają emolientowe odżywki i maski. Yves Rocher do włosów kręconych to coś, co już dawno chciałam przetestować i muszę sobie wbić do głowy, że bez silikonów mogę kupować tylko szampony! Mam nadzieję, że sprawdzi się chociaż do tuningowania.



Szał maskowy mnie dopadł, oprócz tych wyżej miałam milion saszetek. Nie będę nic więcej pisać, będą recenzje!


 Olejki z Green Pharmacy są fantastyczne! Z czerwoną papryką testowałam w lutym, niestety słabo wpłynął na porost i troszkę mnie podrażnił, co udało mi się zlikwidować wersją z olejkiem arganowym. Oprócz skalpu lubię olejować nimi całe włosy. Naftę dopiero testuję.


 Pozostałe rzeczy, jedwab GP którym zabezpieczam końcówki, to już moje drugie opakowanie. Lubię go za to, że niezależnie od ilości nie sprawia wrażenia tłustych włosów, nawet gdy tuninguję go innymi olejami. Rzeczy do stylizacji czyli żel Joanna, mała odmiana od mrożącego. Płyn Marion sam w sobie jest bardzo mocny, skleja włosy i ma silny, nieprzyjemny zapach. Ja akurat lubię mocno spsikać włosy dlatego rozcieńczyłam go z wodą i działał bardzo fajnie. Teraz w pustej butelce robię swoje własne psikadła. :D
Kiedy w Firlicie pojawiły się henny Khadi od razu kupiłam wymarzony czarny, który dalej pozostaje w strefie marzeń... Niestety henna kompletnie nie chwyciła. :(
Gumki typu Invisibobble to chińskie podróbki, ale działają bardzo sprawnie :)


A to moja wygrana w rozdaniu. Póki co testuję tylko saszetki, ale na pewno będzie recenzja wszystkiego :)


Półprodukty:


 Dokładniej hydrolizat keratyny, wyciąg z aloesu zatężony 10x, d-pantenol, olej sezamowy, ekstrakt z soku truskawki i ekstrakt z żeń-szenia. Do tego dokupiłam dwa małe pojemniczki z wieczkiem i pipetę. Dopiero zaczynam z nimi zabawę :)


Miałyście coś z tych rzeczy, a może coś Was zainteresowało? :)


PS. przypominam o moim Instagramie (link w pasku bocznym) na którym zdjęcia pojawiają się na bieżąco.


13 komentarzy:

  1. Ile dobroci. Seria YR do włosów kręconych też mnie ostatnio zaciekawiła i właśnie zastanawiam się nad zakupem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię te cienie z wibo-jasny i ciemny. Są bardzo dobre jakościowo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę czekać na recenzję rzeczy z wygranej :)
    Maskę wygładzającą z ziaji mam, wielbię, tak samo biovaxa z proteinami :) Ten z olejami nie spisał się, odżywkę yr do kręconych za to bardzo lubię, mam po niej ładny skręt.

    No i półprodukty - jest moja ukochana keratyna, aloes, panthenol i ekstrakt z żeń szenia oraz truskawki, mam nadzieję, że dobrze się u Ciebie spiszą, będę wyczekiwać recenzji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, co do półproduktów skorzystałam z Twoich rad, dziekuję :D

      Usuń
  4. czekam na więcej info o kremie do rąk z Essence! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkiem sporo Ci się tego uzbierało ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale masz dobroci! :) Tylko pozazdrościć :) Życzę Ci owocnego testowania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Farbowałam Khadi i byłam mega zadowolona, szkoda, że Tobie nie chwyciło, zachęciłaś mnie olejkami Green Pharmacy, muszę odwiedzić drogerię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję :( ciemniejsze mi wyszły gdy robiłam ciemny brąz :p olejki są naprawdę super!

      Usuń
  8. Sporo fajnych nowości, będzie o czym czytać w przyszłości :)
    Polecam Ci nabłyszczacz Seche Vite, jest niezawodny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem ciekawa jak sprawdzą się chusteczki z BF :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę o nich pisać osobnego posta, ale kilka słów mogę naskrobać :) Są standardowej wielkości, dobrze nasączone, mi spokojnie do demakijażu wystarcza jedna chusteczka chociaż fakt że ja się mocno nie maluję. Ze zmyciem podkładu, pudru, różu nie ma problemu, oczom niestety trzeba poświęcić więcej uwagi. Dodatkowo czuję dziwny chłód na powiekach. Trzeba brać pod uwagę fakt, że to nie są chusteczki stricte do demakijażu tak jak ja ich używam, a "głęboko oczyszczające" chociaż ja nigdy nie zwracam na to uwagi ;p

      Usuń

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...