czwartek, 6 marca 2014

Błoto do włosów z glinką ghassoul Afryka SPA Bielenda - recenzja

Cześć!

Jeśli pamiętacie w Niedzieli dla włosów testowałam błoto z glinką ghassoul. Nie chciałam wtedy robić recenzji, ponieważ przed jego użyciem włosy były olejowane, więc wynik nie był wiarygodny. Tym razem wystawiłam je na ciężką próbę, trochę ze skrajności w skrajność, bo tym razem oczyściłam włosy mocnym szamponem, nałożyłam błotko i pozwoliłam mu działać :) jak się spisało - zapraszam do lektury.




Zawiera BIO OLEJEK ARGANOWY - naturalne źródło zdrowych włosów.
Błoto do włosów z glinką ghassoul przeznaczone jest do pielęgnacji włosów: słabych, zniszczonych i wypadających oraz dotkniętych problemem nadmiernego przetłuszczania się. Błoto wykazuje dogłębne właściwości oczyszczające oraz detoksykujące włosy i skórę głowy, reguluje nadmierne wydzielanie sebum, wyraźnie wpływa na kondycję i wygląd włosów. Błoto wykorzystuje niezwykłe właściwości roślin rytualnych Afryki - o piękno Twoich włosów zadbają:


GLINKA GHASSOUL– pochodzi z Maroka, symbolizuje czystość i niewinność. Od tysiącleci stosowana jest przez Nomadów do oczyszczania ciała i mycia głowy. Zawiera unikatowe bogactwo magnezu, krzemu i wapnia, posiada nadzwyczajne właściwości detoksykujące, dotleniające, kojące i wygładzające.
DAKTYL I KOKOS– dzięki bogactwu witamin, cukrów i soli mineralnych te afrykańskie owoce mają właściwości regenerujące i nawilżające.



Stosowanie: rozprowadzić na umytych wilgotnych włosach, delikatnie wmasować we włosy i skórę głowy. Po 10-15 minutach dokładnie spłukać. W razie potrzeby czynności powtórzyć.



Skład:


Skład: Aqua (water), Cetearyl Alcohol (emolient, wygładzadz, zmiękczacz), Cetyl Palmitate (emolient), Persea Gratissima (Avocado) Oil (olej z awokado), Marrocan Lava Clay (błotko), Argania Spinosa Kemel Oil (olej arganowy), Cocos Nucifera (Coconut) Oil (olej kokosowy), Cetrimonium Chloride (konserwant), Niacinamide (witamina b3), Calcium Pantothenate (witamina b5), Tocopheryl Acetate (witamina E), Sodium Ascorbyl Phosphate (antyoksydant), Pyridoxine Hydrochloide (odżywia włosy), Cyclopetasiloxane (silikon), Dimethiconol (emolient), Hydrocyethylcellulose (emulsyfikator i zagęszczacz), Ammonium Acryloyldiethyltaurate/VP Copolymer (polimer, wpływa na konsystencję), Polyquaternium-7 (kondycjoner), Maltodextrin (odżywia włosy, działa antystatycznie, błonotwórczo), Amylodextrin, Silica, Disodium EDTA (sekwestrant), Methylisothiazolinone (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Parfum (Fragrance) (zapach), Hexyl Cinnamal (zapach), Limonene (zapach)


Skład opracowałam z pomocą wszechwiedzących internetów, sama jeszcze raczkuję w tej dziedzinie. Wg mnie ciekawy, na 4 miejscu olej z awokado, później błoto, olej arganowy, olej kokosowy. Specem w czytaniu składów nie jestem, ale nie wydaje się być zły :)


Opakowanie i konsystencja:

Błoto mieści się w dużej saszetce, może nawet za dużej. W każdym razie otwierając w miejscu do tego przeznaczonym miałam problem aby wydostać cały produkt, musiałam ją przeciąć jeszcze raz na pół.
Błoto jest koloru bardzo jasnego kremowego z licznymi ciemniejszymi kropeczkami, cóż to dokładniej za cząsteczki - nie wiem ;) nie czuć ich, więc nie sprawiają problemu. Niestety konsystencja i ilość produktu trochę mnie zawiodła, mimo rozmiarów saszetki jest go za mało. Dodatkowo błoto przy nakładaniu na włosy jest słabo wyczuwalne co utrudnia dokładną aplikację. Dla długowłosych poleciłabym dwie saszetki - na wszelki wypadek. Trochę mi zabrakło na skalp, jak się okazało na szczęście - obawiam się że przy większej ilości włosy mogłyby być przyklapnięte.
Ma bardzo ładny zapach, zresztą jeszcze nie spotkałam kosmetyku Bielendy, którego zapach nie przypadł mi do gustu. Na moich włosach niestety się nie utrzymał, ale nie sugerowałabym się tym, bo na nich nic nie trzyma się długo :D


Po nałożeniu włosy zawinęłam w koczek i założyłam ciepły foliowy czepek. Oczywiście trzymałam więcej niż zalecane 10-15 minut - około 40. I tu chyba jednak lepiej zastosować się do rad producenta i nie szaleć z czasem, ponieważ jeśli nie zabrakłoby mi produktu i nałożyłabym go na cały skalp pewnie byłyby przyklapnięte.
Następnie włosy spłukałam letnią, a potem zimną wodą, ułożyłam tak jak zwykle i dałam im naturalnie wyschnąć.

Efekt:

Pierwsze co się rzuca w oczy lub w... dotyk? ;) to blask i niesamowite wygładzenie. Nie mogę przestać macać włosów :D Włosy są świeże, czuć obiecywane oczyszczenie zwłaszcza przy skórze głowy. Są dobrze dociążone, nie puszą się idiotycznie co u mnie jest na plus, jednak tak jak wcześniej pisałam obawiam się, że przy większej ilości produktu na skalpie i dłuższym trzymaniu mogłyby być trochę oklapnięte. Są miękkie i dość sprężyste, niestety skręt mnie zawiódł jednak na to mógł mieć wpływ inny czynnik. Bardzo fajnie się leją - na tyle, ile można to stwierdzić przy lokach. Sądzę że błoto da bardzo fajny efekt u prostowłosych. 

tak wyglądają moje kłaczki po całym dniu

Polecam, zdecydowanie produkt 'must try'! Na pewno kupię ponownie niejedną saszetkę :)

2 komentarze:

  1. Masz przepiękne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Planowałam sama zrobić coś na włosy z glinką i chyba zainteresuję się tematem :) moje takie mięciutkie i milutkie, a do tego jakby mocniejsze są po płukaniu octem :)

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...