poniedziałek, 3 lutego 2014

Plany plany plany, czyli nie marnujemy ferii!

Cześć!

Posty przesunęły mi się o jeden dzień, ale to dobrze, jutro wybiorę się na małe zakupy i aktualizacja będzie zawierać od razu plany pielęgnacyjne na luty.
Na ferie czekałam od pierwszego dnia powrotu do szkoły po przerwie świątecznej:) Zazwyczaj długie wolne lubię wykorzystać w jakimś celu. Teraz moja lista to rzeczy, które prędzej czy później doszłyby do skutku a były odwlekane tylko przez fizyczny brak czasu.


Po pierwsze!

Odpocząć. Podstawa! Po to właśnie jest wolne, zwłaszcza że ostatnio jestem wyprana psychicznie, nawet nie wiem czym. A odpoczywanie to przecież zadbanie o siebie.

Po drugie!
Wcześniej chodzić spać, wcześniej wstawać. Moja największa zmora to chodzenie spać baardzo późno w nocy, co potem odsypiam w dzień, a więc wszystkie obowiązki szkolne i nieszkolne są przesunięte w czasie, co zazwyczaj powoduje późne chodzenie spać... ;-) błędne koło! Weekendy wyglądają podobnie, z tym że w nocy zazwyczaj oglądam jakiś film, potem śpię do 12... co i tak mało daje, także w efekcie tracę tylko dzień. Szkoda tracić całe ferie! Już w czwartek i piątek wydarzył się cud, ponieważ pierwszy raz od bardzo długiego czasu poszłam spać przed północą i mimo że musiałam wstać do szkoły czułam się niebo lepiej, miałam więcej energii i byłam bardziej 'trzeźwa' ;)
Taki widok miałam w sobotę po obudzeniu. Nie lubię zimy i śniegu, dlatego po ponad tygodniu ciężkiej śnieżycy słońce od razu pozytywnie mnie nastroiło :)





Po trzecie!
Przyłożyć się do grania na gitarze. Zaczęłam jeszcze w tamtym roku, ale oczywiście przez brak czasu mało co szło do przodu. Ja jak już biorę gitarę do ręki to nie odkładam jej przez godzinę, czasem dwie. Jest to dość wciągające, lubię grać dlatego czas się podszkolić :)

Po czwarte!
Chodzić na spacery. Jeszcze kiedyś codzienne wyjście z psem na 1/2 h było dla mnie normą, ostatnio bardzo go (a właściwie ją) w tej kwestii zaniedbałam. Szkoda, bo zapomniałam jak świetnym resetem jest taki spacer i jak bardzo można się zrelaksować w zwykłym wspólnym 'iściu' przed siebie.

Po piąte!
Codziennie coś ćwiczyć. Ta myśl chodzi za mną od bardzo dawna. Nie sądzę, że zmotywuję się do codziennego robienia 40 minutowych programów, dlatego w przypadku wybitnego lenia chciałabym chociaż przerobić krótsze ćwiczenia (8-10 min) na daną partię ciała.

Po szóste!
Tworzyć i testować nowe smaki smoothie. Kiedyś mnie naszło i od tamtej pory nie mogę przestać. Gdy tylko widzę owoce w domu od razu muszę je dorwać i kończą tak:


Po siódme!
Olejować włosy na noc. Oleje u mnie, zresztą jak i u większości włosomaniaczek to podstawa. Zawsze dawałam je na włosy godzinę/dwie przed myciem, efektu wow nigdy nie było, ale myślałam że to kwestia czasu. I rzeczywiście, miałam rację! tylko w tym przypadku chodzi o inny czas, czas trzymania oleju na głowie ;) Wczoraj pierwszy raz zaolejowałam włosy na noc, dzisiaj umyłam... i są tak piękne, że nie mogę przestać się na nie patrzeć. W ferie, gdy następnego dnia nie muszę wstać do szkoły jest to możliwe, dlatego dobrze byłoby to wykorzystać :)

Po ósme!
Rozpocząć walkę o kwadratowe paznokcie i poprawić stan płytki. Jak już pisałam w 55 faktach o mnie nienawidzę kształtu moich paznokci, każdy jest inny. Próbowałam spiłować je na migdały, ale marnie to wyglądało, dlatego chcę spróbować z kwadratami. Zaczęłam od ścięcia paznokci na zero. Czekałam z tym do ferii, ponieważ nie wytrzymałabym z takimi okropnymi pazurkami w szkole :p Z ogólnego ich stanu jestem bardzo zadowolona, są twarde ale przy tym elastyczne, w ogóle się nie łamią i nie rozdwajają, są strasznie grube, aż się zdziwiłam przy obcinaniu! Nie wiem dlaczego takie są, dużo z nimi nie robię a stan mają niemalże perfekcyjny... oczywiście nie narzekam, ba, bardzo się cieszę! Tylko małym szokiem dla mnie jest to, że tak świetnie wyglądają przy takiej minimalnej pielęgnacji. Jedyne na co mogę narzekać to wspomniana wcześniej płytka, która potrzebuje drobnej pomocy. Wcale jej się nie dziwię, tak jest przy ciągłym malowaniu. Nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam gołe paznokcie dłużej niż kilkanaście godzin. Gdy zmywam lakier zawsze staram się je zaolejować albo chociaż wmasować jakiś krem, jednak to za mało. O ich pielęgnacji jeszcze pojawi się osobny post.


Chyba tyle, nic więcej do głowy mi nie wpadło.
 A jak u Was, miałyście już ferie, planujecie coś na czas wolny? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...