wtorek, 4 lutego 2014

Aktualizacja włosów - styczeń

Cześć!

Pierwszy miesiąc wytrwałego dbania o włosy właśnie minął. Upłynął pod znakiem kombinowania i testowania. Oczywiście gdy przyszły większe mrozy musiało mnie dopaść przesuszenie, a czemu by nie... Jest już prawie zażegnane, a moje włosy prezentują się tak:




Początkowo rozpisałam sobie plan myć z myślą, że będę się go trzymać. Niezbyt to wypaliło ponieważ co chwilę coś modyfikowałam, postanowiłam więc założyć zeszyt i w nim zapisywać co i kiedy robiłam oraz na tej podstawie ustalać kolejne mycie. To był strzał w dziesiątkę, teraz nic mi nie ucieka.
Denerwuje mnie ten dłuższy kosmyk z prawej strony, muszę go dopaść z nożyczkami. Miesiąc temu myślałam że to kwestia zdjęcia ale teraz też jest widoczny. Tak to jest jak się samemu przycina włosy :p
W styczniu trochę pozmieniałam w pielęgnacji. Wcześniej czesałam włosy szczotką na mokro przed i po myciu, teraz czeszę je tylko raz, gdy nakładam odżywkę i oczywiście grzebieniem. Trochę się bałam zrezygnować z czesania po myciu ponieważ kiedyś już tak eksperymentowałam i moje włosy nie wyglądały zbyt korzystnie, każdy w inną stronę. Na szczęście teraz nie wygląda to źle.
Rzeczy użyte w tym miesiącu:


Na początku plan był taki, że zużyję do końca szampon i odżykę Isany ale ostatecznie używam na zmianę z Alterrą i Garnierem. Włosy oczyszczam co 7-10 dni. Maska Alterry wylądowała na moich włosach 3x w swojej czystej formie i 3x zmieszana z innymi składnikami. Masła kakaowego użyłam 2 razy. Olejowałam niestety nie tak często jak chciałam, ale cały miesiąc strasznie kombinowałam, oprócz kosmetyków tutaj przedstawionych bawiłam się też m.in. z żelatyną i innymi rzeczami z kuchni ;)
Z moich niezbyt dokładnych pomiarów wychodzi, że włosy urosły mi +/- 1,7 cm. Lubię je za to bo zawsze szybko rosły. Ogółem poprawił się ich skręt, są bardzo miękkie, miłe w dotyku, brakuje mi tylko większego blasku. Od masowania przy każdym myciu (zaczęłam w połowie miesiąca) pojawiło mi się trochę baby hair, niestety CHYBA też z powodu masowania zaczęły wypadać, nie mogłam tego z niczym połączyć więc na myśl przyszło mi masowanie, druga opcja jest taka, że to po prostu sezonowo. Na szczęście już się uspokajają w tej kwestii więc jest lepiej.
Plan na luty jest dość minimalistyczny, ogranicza się do olei:


Nie zmieniam szamponów, odżywek i maski ponieważ przedstawione wyżej produkty testowane na dłuższą metę będą dla mnie czymś nowym, nie chcę więc zaburzać wyników.
Olejek łopianowy na szybszy porost włosów zakupiłam wczoraj, mam nadzieję że da mi większy przyrost.
Olej lniany używałam już wcześniej 1-2h przed myciem i nigdy nie widziałam super efektu. Dopiero coś mnie tknęło żeby zostawić go na noc i to był strzał w dziesiątkę. Okazuje się bowiem że wcześniejsze 1-2h to za mało by olej mógł na moich włosach zadziałać.
Olejki orientalne Marion to nowość, którą dorwałam w Firlicie. Używam po myciu, na pewno jeszcze o tym będę pisać.
Na koniec zostawiłam olejek do masażu Mustela. Jak widać już go trochę użyłam, w tym miesiącu chcę się jednak bardziej do niego przyłożyć. Gdyby nie moja mania patrzenia na składy wszystkich olejów/ków w domu pewnie bym się nie zainteresowała, a popatrzcie same:


Może nie znam się na składach, ale oil na pierwszym miejscu to już chyba sukces;)) Gdy go zdenkuję napiszę osobny post.

Chyba tyle chciałam napisać, następne aktualizacje pewnie już nie będą takie obszerne, w tym miesiącu trochę szalałam:)
Jeśli ktoś nie widział moich planów na ferie i lakieru termicznego 03 Eclair zapraszam do dwóch poprzednich postów!

Miłego dnia:*

10 komentarzy:

  1. Włosy masz cudowne:) Dużo kosmetyków, chyba nie jestem wytrwałą aby używać tyle w ciągu miesiąca:) Z Twoich kosmetyków używam tylko maski Alterra i mam mieszane uczucia, mam wrażenie, że wielkiego wow nie robi :) Buziaki i zapraszam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię tego olejku łopianowego. Uważaj z nim!! Zamiast wspomóc porost włosów powoduje, że wypada ich jeszcze więcej niż zazwyczaj! ;/

    W wolnej chwili zapraszam do mnie i zachęcam do obserwowania:*. mam nadzieję, że znajdziesz u mnie coś dla siebie:*.
    http://ciniax03.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy każdej wcierce trzeba uważać, tak też robię:)

      Usuń
  3. Widzę, że za Tobą miesiąc pełen eksperymentów ;)) Fakt, wyglądają na nieco "zmęczone" mrozem, ale na pewno szybko to opanujesz. Ślicznie się kręcą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj do mnie na bloga, czeka na Ciebie niespodzianka :D

      Usuń
    2. Szczęka mi opadła! Szok, dziękuję! :D

      Usuń
  4. Mustela ma na pierwszym miejscu olej słonecznikowy. "Oil" to dobrze o ile nie jest to "mineral oil", czyli parafina (choć niektórym włosom służy, ostatnio przekonałam się, że moim też). Próbowałam kiedyś kremowania włosów Isaną, ale bez większych efektów. Najwyraźniej to nie dla mnie.
    Mam też maskę Alterra. Sprawdza się super ale boję się używać ją zbyt często przez alkohol w składzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za przydatne info, jeszcze trochę minie zanim to ogarnę :)

      Usuń
  5. Pięknie się kręcą :) Próbowałam kiedyś kremowania włosów tym kremem z Isany, ale nie przekonało mnie to :)

    OdpowiedzUsuń
  6. moje są wysokoporowate i cięzkie w pielegnacji, Twoje raczej nie....bardzo ładne:)

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj się - wchodzę na bloga każdego, kto skomentuje,
Nie uznaję obserwacja za obserwację, jeśli Twój blog mi się spodoba na pewno go zaobserwuję,
Jeśli coś Ci się nie podoba - pisz śmiało, byle nie w formie hejtu a konstruktywnej krytyki - wszyscy jesteśmy ludźmi :)

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...